| Reviews for Tylko się nie bój |
|---|
malboroo chapter 34 . 12/9/2015 Hej, moja poprzednia notka zabrzmiała trochę za ostro, przepraszam. Po prostu mam alergię na "ubierać buty" i stąd ta trochę przesadzona reakcja. Poza tym Twoje opowiadanie bardzo mi się podoba, przeczytałam je w kilka dni. :) Gdzieś, ktoś na forum wstawił link polecający i tak trafiłam tu, do fanfika o mandze, o której w życiu nie słyszałam. ;) Poza kilkoma potknięciami językowymi fajnie piszesz, często trafiałam na bardzo ładne i zgrabne porównania czy zwroty. Dialogi są naturalne, i co godne pochwały - nie ma wielu wulgaryzmów. Są, oczywiście, ale w rozsądnych dawkach - ubarwiają, a nie irytują. Sylwetki bohaterów przedstawiłaś na tyle dobrze, że nawet ja, która nie znam mangi, będącej pierwowzorem, nie czułam się zagubiona. Pozdrawiam, nie miej żalu za wytknięcie "ubierania" i dziękuję za miłą lekturę! :) |
Leukonoe chapter 15 . 12/3/2015 malboroo Mam cichą nadzieję, że może zajrzysz, niestety nie mam innego sposoby, żeby odpowiedzieć. Dzieki wielkie za zwrócenie uwagi. Rozumiem zasadę, to raczej kwestia pamiętania o tym w ferworze pisania. Błędów stylistycznych, interpunkcyjnych, czy literówek znajdziesz w tym opowiadaniu na pęczki (mam nadzieję, że skutecznie udaje mi się uniknąć błędów ortograficznych). Niestety nie mam żadnej bety, która by wyłapywała takie głupoty, a samej, trochę wstyd, ale brak mi cierpliwości i zostają takie kwiatki. Shame on me, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ale mam nadzieję, że dotarcie do tego 15 rozdziału nie było znowu aż tak bolesne, pomimo tych językowych potknięć. Chyba, że było to wejście smoka w 15 rozdział bez czytanie poprzednich ;). Jakby było bolesne, to tym bardziej daj mi znać, zostaw komentarz (najlepiej z zarejestrowanego konta, to będzie mi łatwiej na niego odpowiedzieć). Od czasu do czasu człowiek potrzebuje porządnego bitch slap'a, bo inaczej zaczyna mu się wydawać, że umie pisać, a wtedy to już mogiła. Jeszcze raz wielkie dzięki i przepraszam za te błędy :) |
malboroo chapter 15 . 12/3/2015 "Ubrał kurtkę/buty/jakieśinneubranie" - aż mnie wstrząsa, gdy widzę kolejne takie błędy. Powinnaś napisać "włożył kurtkę/ubrał SIĘ w kurtkę". W co niby miał tę kurtkę ubrać? W sweterek? Czasownik "ubrać się" jak widać, jest czasownikiem zwrotnym, gdy mówimy o osobie, która zakłada ubranie: ubrałem się w kurtkę, ubrali się w płaszcze. Ubrać można dziecko, choinkę, stół... To jest proste, nie wiem, czemu tyle osób ma z tym problemy. |
Selassia chapter 34 . 7/24/2015 Okay. Przeczytałam tę powieść po raz trzeci. Raz - na bieżąco. Dwa - miesiąc po zakończeniu. Trzy - teraz. Za każdym razem odkrywam kolejne warstwy tego wszystkiego, za każdym razem jestem coraz bardziej głodna twojej twórczości w tym wydaniu oraz dokończenia niektórych wątków (np. : co się dalej dzieje w Mundo, choćby u Pantery) i za każdym razem ryczę na końcu, chociaż doskonale wiem jak to się kończy. Mam prośbę - napisz coś kompletnie autorskiego, wydaj i daj mi znać, żebym mogła mieć Cię w papierowej wersji na mojej 'półce bogów' :] |
Kyoshi chapter 9 . 7/24/2014 matko... jak to czytam to zastanawiam sie czy nie wydrukować tego tekstu i zrobić z niego książke xD myślałam że najdłuższym opo jakie czytałam było 24-rozdziałowe Itachi x Shisui ale sie myliłam ;-; |
Meerevel chapter 34 . 12/27/2013 AAAAAA! - to tak na początek, bo chyba nie sposób zacząć inaczej. Odrobinę przygnębiający ten koniec, trochę może z powodu wszechobecnych w nim, nacmentarnych pożegnań z bohaterami, a trochę dlatego, że właśnie coś się kończy i gdzieś tam, głęboko, zostanie pustka. Pustka po czymś naprawdę dobrym. Dlatego chciałam Ci podziękować za te wszystkie godziny spędzone w towarzystwie wspaniałych bohaterów, których stworzyłaś, za śmiech, zaskoczenie, nietrafione rozmyślania co dalej i nerwowe obgryzanie paznokci. Rzadko się zdarza, żebym tak bardzo pokochała bohaterów, do których w oryginale nie pałam sympatią, ale kiedy to się dzieje, wgryza mi się na amen i już zostaje; tak działa właśnie TSNB, i chociaż moje spojrzenie na Bliczowe uniwersum jest teraz całkowicie inne, zupełnie nie żałuję, przeciwnie, strasznie, okropnie się cieszę, że mogłam przeczytać to opowiadanie. A teraz, żeby nie było za słodko, już ostrzę sobie ząbki na sequel :3 |
ankelime chapter 34 . 12/26/2013 Barszczyk był taki sobie, ale ten rozdział - delicje :) Przeczytany w Wigilię, ale - jak to w Święta - człowiekowi ciężko znaleźć odrobinę czasu dla siebie, a komentarz podsumowujący pisany na odwal być nie powinien. I cóż - nie napiszę, że ostatni rozdział czytałam z wypiekami na twarzy, bo raczej z każda kolejna linijka pogłębiało się u mnie poczucie smutku, że coś się kończy. To nie tylko tak, że sam autor nagle doznaje pustki, kiedy orientuje się, że opowieść dotarła do końca. Teraz pozostaje tylko sięgnąć do początku i przejść przez to z Twoimi... naszymi bohaterami... jeszcze raz. Naprawdę dobrze się bawiłam przy kolejnych rozdziałach, może dlatego, że lubię być zaskakiwana. A Twoje postacie, cały powołany do istnienia świat, zarys historyczny opowieści... Za przeproszeniem - za cholerę nie wiedziałam, czego się podziewać po następnym rozdziale. A nawet jeśli czułam z bohaterami nadciągające kłopoty albo wszystkie znaki na niebie i ziemi wieszczyły już następstwa podjętych działań, to kończyłam obgryzając paznokcie z ciekawości. Ale - odkładając na bok oś fabularna - to opowiadanie pokochałam za bohaterów. Nie tylko tych pierwszoplanowych, chociaż dość szybko przekonałam się do pairingu KenseixShuuhei. Wybacz, ale moja postacią jest tu Grimmjow, po prostu... kocham. Poza tym zaintrygowało mnie Twoje oryginalne podejście do Ichigo (który dla odmiany nie został sprowadzony do roli materaca dla Orihime, uff). Oczywiście łapałam wyszczerz, kiedy tylko pojawiał się Shinji (dzięki Ci, że dałaś mu pazura). O dziwo - polubiłam Tię, chociaż przy okazji mangi wyrobiłam sobie do niej stosunek ambiwalentny. Starrk, Rangiku, Pantera i cały zastęp postaci migających w tle, a zapadających w pamięć... Dzięki. No i czekam z zaciekawieniem na ciąg dalszy. Popraw mnie, jeśli źle kombinuję, ale czy Kensei nie przywiózł ze sobą ciekawych wieści na temat Ulquiorry? Mała zemsta? ;)) Ale zapewne, jak zawsze, mój tok rozumowania podąża innymi ścieżkami niż Twój autorski zamysł. Nie każ czekać za długo :D |
Nimla chapter 34 . 12/26/2013 Rekin 3 No i koniec TSNB, co mamy powiedzieć. Dziękujemy za napisanie fanica wielkości ksiażki, nie wiem czy powinnaś się cieszyć ilości, czy martwić tym, że napisałaś coś tak dużego wykorzystujac postacie z anime... W każdym razie miło się czytało A teraz czekamy an cd Niena, Mascarady, na obiecanego seqela, oraz na te opowiadania które dopiero Ci się rodza :P |
Nimla chapter 33 . 12/10/2013 Jesteś sadystka! Oczywiście rozdział dobrze napisany, choć jest tu więcej literówek niż zazwyczaj. Ale do jasnej cholery, próbowałaś policzyć ile osób tu zabiłaś? |
Meerevel chapter 33 . 12/10/2013 O mamuniu... Myślałam, że ataku serca dostanę z napięcia jak to czytałam. No kobieto, dałaś czadu, nie ma co. Ale... Ja wiedziałam! Po prostu wiedziałam, że to Ulek załatwił Desyę! Co znaczy, że chłopak pewnie skończył baaardzo marnie, ale szczegółów się nie dowiemy, prawda? Nie zrobisz nam tego :) I ten, przez chwilę myślałam, że Grimm ześwirował. Tak na serio i że zaraz zastrzeli Truskawa. To byłoby straszne. Dobrze, że nie mam pomalowanych paznokci, bo zżarłabym z podenerwowania cały lakier. Ha, na szczęście to była tylko moja wyobraźnia :D Poza tym, nie mogę rozgryźć Shinsou. Czemu wysłał Shuu na śmierć? Aizena sćpał jego własnym towarem (tak! Owacja dla tego pana!) i pewnie nie stanowił już dla niego dłużej zagrożenia, więc czemu? Albo stoi za tym coś większego, czego po prostu nie widzę... Ehh. Shuu nie umrze, prawa? On nie może! Głupi Kensei nie wytłumaczył się jeszcze z mamrotania o Złotowłosej, w ogóle niczego sobie nie wyjaśnili między sobą i to po prostu NIE MOŻE skończyć się w taki sposób! No dobra, może trochę przemawia przeze mnie histeryczny maniak happy endów, ale teraz akurat się z nim zgadzam ;) Ciekawe, co pominęłam :D |
Kariyu chapter 33 . 12/10/2013 O szlag. Szlag, szlag, szlag. Jeśli Shuuhei naprawdę nie przeżyje, to Kensei też, a ja razem z nim. Masakra, dawno nikt mnie nie przyprawił o szybsze bicie serca przez napięcie w tekście. Nawet przed dzisiejszymi próbnymi tak się nie denerwowałam! A Ulqowi to takie wciry bym dała za Desyę, że olaboga. Trochę dziwnie mi z myślą, że jeszcze jeden rozdział i już koniec TSNB, zwłaszcza, że zaczęłam czytać jeszcze zanim wpadłam na genialny pomysł założenia sobie konta i kiedy nie było nawet dwudziestu rozdziałów. To trochę tak jak skończyć swoją ukochaną książkę i mieć świadomość, że nawet jeśli kiedyś się do niej wróci, to nie będzie to samo co za pierwszym razem. Aizen - mru. Przyćpany Aizen - trochę mniej, ale i tak ukochany badass pozostanie ukochanym badassem. Poza tym, hej!, jutro kolejny próbny, matemaryczno-przyrodnicza część, a ja będę rozpaczać nad Shu. Bierzesz wszelką odpowiedzialność za złe wyniki! C *znalazła usprawiedliwienie na swoje niepojęte lenistwo* |
Meerevel chapter 32 . 12/7/2013 Uaaa, ale pogrzałaś atmosferę. Teraz nie będę mogła się doczekać co dalej :D Dzięki Merlinowi, do świąt już blisko i mam nadzieję, że jednak dasz nam na nie prezent w postaci zakończenia TSNB :D I nie, nie pomyślałam o Złotowłosej, bo on raczej nie przystawiłby Kenseiowi pistoletu. Za to historia, intryga właściwie, którą poruszył Kazeshini wydaje się być ekstremalnie przecudowna :3 Swoją drogą, strasznie gość zaczął kojarzyć mi się z Izayą. No bo informator - to raz, dwa: złośliwe uśmieszki, niecodzienny sposób bycia, oczywiste uwikłanie w sytuację od strony zaplecza... no wypisz wymaluj Izuś, tylko noża mu brakuje. Chociaż, jak sobie przypomnę jego 'rozmowę' z Shuu to może i nie brakuje :D Tak czy inaczej, narobiłaś mi smaka na rozwiązanie całej tej historii. Dlatego bardzo egoistycznie tym razem: weny! |
Nimla chapter 32 . 12/7/2013 uwaga podli satanisci, ech skad ja to znam :) |
DarknessDawn-chan chapter 32 . 12/7/2013 Wczoraj skończyłam czytać to opowiadanie, a tutaj dzisiaj patrzę i nowy rozdział waaa super! Muszę powiedzieć, że strasznie mi się twoja twórczość podoba. Wszystko jest idealnie dopracowane, postacie boskie, a cała historia niesamowicie oryginalna. To wszystko sprawia, że czytałoby się bez końca całość. Do tego uwielbiam ta parę i jestem bardzo zadowolona, że udało mi się coś o nich znaleźć. Awww 33 No nic, teraz pozostaje czekać na więcej Powodzenia w pisaniu! |
Meerevel chapter 31 . 11/16/2013 Ehh. Jakie to miłe, po niemożliwie wręcz zaharowanym tygodniu przeczytać sobie TSNB :) Osobiście żadnego bezsensu nie dostrzegam, nawet przeciwnie, ale jestem też w stanie zrozumieć autorskie obawy. Nie masz się jednak co martwić ;) Cieszę się bardzo, że dostaliśmy trochę Shinsou. Lubię gościa. Chociaż, jak tak czytałam sobie teorię Shuu odnośnie hierarchii w tej całej aizenowej maszynie zniszczenia, czy jakkolwiek powinnam to nazwać, strasznie uderzyło mnie to, co o Shinsou właśnie powiedział - że jego słowa i decyzje są słowami Aizena, że jest jego "Metatronem". I... nie mam pojęcia czy miałaś taki zamiar, czy to tylko ja i moje skrzywienie, ale ugh... Nie ma Gina, Gin dał się zabić, dobrowolnie wkręcić do gry i zginąć. Nie ma Gina, tego najbliższego Bogu, może prawej ręki - o ile Aizen polega na kimkolwiek poza sobą - Matatrona. Jest Shinsou. Dla mnie to tak boleśnie idealna podmiana miejsc, że aż przez kilka sekund nie mogłam się otrząsnąć. Gin, mangowy Gin, doskonale lojalny, zdradliwy i Twój Shinsou, głos Boga, sypiący mu niezbyt zdrowe proszki do popołudniowej herbatki (tak, upieram się, że to wcale nie był cukier ani śmietanka :D) jawią mi się teraz jako niemalże jedna osoba w różnych wcieleniach. Ale pewnie histeryzuję ;) Uroczy obrazek z 'panem i jego kotem' i Tią, która ze spaniem ufa tylko Kenseiowy :) Swoją drogą, za każdym razem jak coś o panu K. tutaj piszę, mam ochotę nazwać go 'Ken-chanem' po czym przypominam sobie, że ten tytuł jest już przecież zarezerwowany :D Szkoda, że jesteśmy już na finiszu, ale wszystko co dobre musi się przecież kiedyś skończyć ;) Weny! I odesłania kryzysu w długą podróż dokoła świata - polską koleją ;) |