Reviews for Brat większy i brat mniejszy
tombraiderka009 chapter 1 . 6/3/2017
Aaaw, jakie słodkie 3
One-Step-From-Hell chapter 1 . 1/9/2017
:)
Mrs.Holmes chapter 1 . 3/11/2016
Śliczne, ale troszkę smutne..
mastyska chapter 1 . 1/23/2016
Po prostu 3
Weny
RubyRileyInk chapter 1 . 4/12/2014
Ładne.
August Pyro chapter 1 . 11/29/2013
Zawsze niezmiernie miło jest przeczytać dobrze napisany tekst w rodzimym języku. Dzięki za podzielenie się nim z nami :)
caramelswamp chapter 1 . 9/28/2012
Opowieśc naprawdę wzruszająca, żałuję tylko, że nie przeczytałam jej wcześniej. Jeśli mogę coś podpowiedziec, to sądzę, że opis nie jest bardzo zachęcający, nie oddaje piękna historii.
alicemau chapter 1 . 8/31/2012
No i wiemy wreszcie, czym sobie Sherlock tak zgryz nieładnie zepsuł!
Te smaczne małe drobiazgi chyba mi się najbardziej podobały w tym tekście, mrugnięcia do czytelnika. Oczy lśniące jak kocie ślepka - :)) Bardzo fajna, ciepła historia z ciekawym pomysłem i jeszcze fajniejsi bohaterowie, wiarygodni i sympatyczni, ani nie było za słodko-fluffowo ani za gorzko.
Ogromnie mi się podobało. Dzięki :)
Freddy Eliot chapter 1 . 4/15/2012
Ładne.

Opowiadania takie jak te mają pewną specyficzną atmosferę. Bije od nich ciepło, pewna intymność, którą można dzielić tylko z osobą bliską. Lubię takie opowidania. Mi osobiście kojarzą się z archetypem domu. Mam na myśli to co po angielsku można przetłumaczyć jako "home".

Pozwól, że wyrażę w tym komentarzu moje wrażenia związane także z "Unią bez nazwy"

Lubię Twoich bohaterów. Moim zdaniem wiernie oddałeś ich charakter. No... może dodałeś troszkę od siebie. Nie wiem, czy Sherlock, ten Sherlock, który nas oczarował, ten "wysokofunkcyjny socjopata", eksperymentowałby na przyjaźni z Johnem. Czy tak bezdusznie stwierdziłby, że Johna nie potrzebuje, nie potrzebuje jego przyjaźni? Nie. Nie sądzę. Swoją drogą cała tamta mowa Sherlocka jest dość emocjonalna (jak na niego).

Ale to Twoja opowieść i Twój świat, który pozwoliłeś nam, czytelnikom zobaczyć. Za co dziękuję.

Co to ja jeszcze chciałam... już wiem. Mimo, że bardzo dobrze piszesz po polsku, czasami zdarzają Ci się błędy w doborze słów, składni, itd. Nie jestem specjalistą, więc zdania, które nie powodują zgrzytu ani zawiązania się logicznego supła, zapewne umknęły mojej uwadze. To te, które zauważyłam:

'Od dobrych paru miesięcy to był ich wspólny, mały, nocny rytuał. Konkretniej, proceder został zapoczątkowany, gdy kiedy mamusia została zatrzymana w szpitalu na dłużej a Sherlock, poza niejedzeniem, przestał także sypiać. Tata był wtedy zagranicą, zadzwonił, że przyleci jak tylko będzie mógł. Mycroft doskonale wiedział, że gdy tata tak mówi, znaczy pojawi się w domu najszybciej za dwa tygodnie.'

-Przed "a" brakuje przecinka: '...zatrzymana w szpitalu na dłużej, a Sherlock, poza niejedzeniem, przestał także sypiać.'

- 'Mycroft doskonale wiedział, że gdy tata tak mówi, znaczy pojawi się w domu najszybciej za dwa tygodnie.' - teoretycznie jest ok, ale to zdanie nie jest płynne. Można byłoby napisać to tak: ...że gdy tata tak mówi, oznaczy to, że pojawi się w domu... - chociaż też nie jest idealnie.

'Sądząc po liczbie Tennantów, znajdujących się zaraz pod Christopherem, ma dzieci. Przynajmniej dwa.'

- Brak odmiany. Powinno być "Przynajmniej dwójkę."

'Chudy i drobny brat skoczył na równe nogi jak sprężyna i uwiesił się na szyi Mycrofta z całej mocy. Trójkątna, blada twarz, okolona dzikim splotem poplątanych loków, naznaczona była plamkami rumieńców.'

- '...z całej mocy' - chyba lepiej byłoby 'ze wszyskich sił' albo 'z całą mocą'

'Mycroft oklapł, czując się nagle bardzo, bardzo zmęczonym, bardzo starszym bratem.'

- Zby wiele 'bardzo': 'Mycroft oklapł, czując się nagle bardzo, bardzo zmęczonym, starszym bratem.'

Czasami używasz wyrazów, które potocznie nie są używane w języku polskim, np. tokować. Nie przeszkadzają mi one jako czytelnikowi, bo cieszę się, że mogę nauczyć się czegoś nowego. Chyba, że słowa te będą przestarzałe lub niepasujące do całego zdania. I taka drobna rada: dziel częściej zdania wielokrotnie podrzędne, równorzędne, itd. na pojedyńcze zdania. Wtedy łatwiej je zrozumieć i czasami ładniej brzmią.

Cóź, to tyle. Nie wiem, czy te poprawki/ wskazówki są Ci do szczęścia potrzebne. Jeśli nie są, to przepraszam. Jeśli są, polecam się na przyszłość.

W każdym razie piszesz naprawdę sympatycznie. Można by rzec "trwaj chwilo, piękną jesteś". Dlatego tym bardziej cieszę się, że piszesz tak szybko. I co ważniejsze, nie banalnie. Ok, związek Sherlocka i Johna sam się nasuwa, bo granica między ich przyjaźnią, a czymś więcej, w serialu jest bardzo cieńka. Natomiast wszystko pozostałe jest cudowne, tzn. nie mam najmniejszego problemu z uwierzeniem, że tak mogłoby być, gdy było :). Twoje opowiadania nie jest ani przesłodzone ani skrzywione w dziwny sposób. Innymi słowy zachowujesz równowagę. Gratuluję.

Co do "Brata większego i brata mniejszego": duszę mą raduje opis dzieciństwa Sherlocka i Mycrofta. Kiedy jeszcze Sherlock był dzieckiem, które bez skrępowania rzucało się na szyję starszemu bratu. Ale już wtedy widać, z jaką pasją i radością podchodzi do dedukcji, do rozwiązywania zagadek. Uwielbiam to.

W Mycrofcie także widać to, jakim człowiekiem będzie. Piekielnie zdolny chłopiec, umiejący obserwować i wyciągać wnioski, mały aktor. I jednocześnie człowiek głęboko troszczący się o swojego młodszego brata. W sposób spaczony, tak jak on sam jest lekko skrzywiony. Nie wierzy w to, że ktoś, ktokolwiek mógłby bezinteresownie chcieć być z Sherlockiem, co więcej, że Sherlock mógłby żywić do kogoś jakieś ciepłe uczucia. Smutne to.

W tym opowiadaniu stworzyłeś wspaniałego Mycrofta i Sherlocka. W ogóle stworzyłeś coś pięknego. Wogóle bardzo dobrze wychodzi Ci opisywanie przyłości bohaterów i ich uczuć.

Hmmm... chyba jednak dodam jeszcze komentarz od "Unii bez nazwy".

A tymczasem kończę mój pseudokomentarz ze śladami manii na punkcie "Sherlocka". Będzie fantastycznie przeczytać inne Twoje teksty. Zresztą już jest. :)

Pozdrawiam.

Freddy Eliot
myszyna chapter 1 . 4/14/2012
Śliczne.

Całe to opowiadanie czytałam trochę jak odpowiedź na prośby, bo od dawna chciałam zobaczyć, jak wyglądało dzieciństwo Sherlocka.

Podoba mi się pomysł na wspólne dedukcje nad książką telefoniczną, podoba mi się również rezolutny Holmes młodszy dzwoniący po ludziach, żeby sprawdzić trafność dedukcji i podoba mi się, jak stworzyłeś relacje między braćmi - Mycroft na poważnie opiekuje się Sherlockiem, Sherlock jeszcze mu ufa... Fajne. Wzruszające.

Jak na chrzanienie kanonu, udaje Ci się zaskakująco dobrze w nim utrzymywać, a już niejaka psychologia postaci wydaje mi się dziwne kanoniczna :)
kogla chapter 1 . 4/10/2012
Najpiękniejszy fic o tej dwujce jaki dotąd czytałam!

Na końcu wręcz łzy popłyneły mi po policzkach! Takie słodkie ...boże! Oby było więcej tekich fików jak twój! 3