| Reviews for Godzina szósta |
|---|
Anonim chapter 2 . 10/24/2015 I'm in love with your work! |
Sakuja 3 chapter 2 . 3/16/2015 Super! To naprawdę jest super! |
Bakura chapter 2 . 3/3/2012 Dziewczyno, to było genialne! Bardzo mi się spodobał twój fick, masz do tego talent! Cały tekst wyszedł naturalnie, na dodatek świetnie uchwyciłaś charaktery wszystkich postaci. Rozwalił mnie tekst Kyouraku: najpierw takie poważne "Ukitake, mój najlepszy przyjacielu,", a potem jak wyjechał z "CZY TY WIESZ, ŻE KENPACHI MA ROMANS Z RETSU-SAN? NIE MOGĘ W TO UWIERZYĆ!", to po prostu padłam. Świetnie wplotłaś swój tekst w prawdziwą fabułę, gdyby nie to, że Nanao i Kyouraku ostatecznie zniknęli z Soul Society (a za co mam ochotę cię zamordować - w sumie tylko za to - jak mogłaś to zrobić? Soul Society bez Kyouraku nie jest takie samo!). Genialnie wykorzystałaś to, że Nanao nic konkretnego nie robiła na Wzgórzu Soukyoku i podczas zdrady Aizena, no i w ogóle fakt, że Kubo nie opisał jej przeszłości. To jeden z najlepszych ficków, jaki czytałam. Rób tak dalej! |
LazyNezumi chapter 2 . 2/13/2012 Heh :) THIS MADE ME SMILE. Taak! Tak końcówka była po prostu świetna ;D List Nanao BYŁ smutny. I był tez po części okropny? Ale list Kyouraku? Nadrobil to z nawiązką! Achhh te epitety o Yama-jiim XD no i Kenpachi z Unohaną ;P Ale naprawdę. Końcówka...bardzo mi sie podobało. Szczególnie ze to twój pierwszy Bliczowy ficek ;) Istnieją anty ShunNao shipperzy? *cracks knuckles* juz ja sie z nimi rozprawie... A tak serio. Oczekuje wiecej zajebistego od Ciebie ;) |
LazyNezumi chapter 1 . 2/13/2012 Jezu nieee! Czemuuu? Czemu ZAWSZE cos takiego musi sie stać? Przecież...arghhh niemożliwe... To nie może sie dziać naprawdę. Przecież. Nanao? Nieeet. Ja tu sobie czytam czytam,o fluff fajnie,warty z Aizenem mi nie pasowały,potem o tym znamieniu i na koniec to! Cios w serce. Dobra idę czytać następnego chapa bo umrę. |
darksamuraiPL chapter 1 . 2/12/2012 Niofo wytknęła kilka błędów, ja dorzucę kilka od siebie: "Cudownie wyglądała z potarganymi włosami, naga i wyrazem twarzy, który używała jedynie, gdy przychodziło do biznesu." - to mi nasuwa dwie myśli: albo jest to tłumaczenie z angielskiego, albo jest to przykład "myślenia po angielsku" (powodów mogę się tylko domyślać). Jako iż jest to chyba jedyne takie niedopatrzenie, skłaniam się ku drugiej opcji. "śmieszny iks na jego głowie" - brzmi to dziwnie. Naprawdę. Wszechkapitan? Wiele osób jako tłumaczenie przyjmuje tytuł Głównodowodzący (pewnie ze względu na tłumaczenie z angielskiego, Captain Commander), które brzmi lepiej moim zdaniem. "Wolałbym do mojej kochanej Nanao-chaaaan – zakończył ze smutnym jęknięciem." - brakuje czasownika. Z konteksu można się domyśleć, o co chodzi, ale jednak nie wygląda to ładnie. Hollow? Pusty brzmi całkiem ładnie, a skoro fic jest po polsku, to czemu by tego nie użyć? Kopiowanie twistu, jakiego użył Kubo, to chyba nie najlepszy pomysł. Jest zaskakujący, owszem, ale w tym przypadku działa niezbyt fajnie. Może mój fanboyism względem tej pary wychodzi na wierzch. Nanao pisząca "burdel"? Zgrzyt. Jakoś to nie pasuje. Nie "podzielała" planów Aizena, a mimo to współpracowała z nim. Okej. Ale powód jej współpracy? Bzdura. Mogłaby się go bardzo łatwo wyprzeć - kto by uwierzył zdrajcy? Poza tym, Aizen nigdy nie podzieliłby się planami z pachołkiem, którym musiałaby być dla niego Nanao. Nanao zna Uraharę. Okej. Nie wiem jak, ale niech będzie. Tylko dlaczego miałby dać jej gigai? Rukia była specjalnym przypadkiem - Urahara wykorzystał ją do swoich celów. A on gigai ukrywającego reiatsu nie oddałby nikomu bez powodu. Musiałaby powiedzieć, dlaczego go potrzebuje. A że Urahara umysł ma bardzo wnikliwy, ciężko byłoby go okłamać. No i Kyouraku opuszczający Soul Society po to, by być ze zdrajczynią. Może sobie kochać Nanao, ale jestem absolutnie przekonany, że i tak nie uciekłby. To żaden zarzut wobec ciebie, ale nie lubię ooc. Do pewnego momentu fic naprawdę dobry (lubię "pozytywne" fici dotyczące tej pary), później już gorzej. Tym niemniej, fic niezły. Czekam na kolejne :). |
Niofo chapter 2 . 2/8/2012 Jak na standardy typowych opowiadań Bleach jest świetnie, dobrze prowadzisz akcję, generalnie pod względem stylistycznym nic do zarzucenia nie mam. Niestety poczepiam się trochę fabuły, bo generalnie taka czepiasta jestem, a tobie zdawało się na tym zależeć. Ale nie ma tego dużo. Juushirou, to raz. Bez tego igreka w środku. tutaj będę się bardzo pultać, bo pisownia wyrazów nie jest kwestią umowną i sprawdzić u wujka google, to jest dosłownie pół minuty, a zysk taki, że fanka i samozwańcza obrończyni Juu nie będzie jadem pluć. Postacie pierwszoplanowe dobrze uchwycone, przynajmniej nie widziałam żadnych rażących niekanoniczności, natomiast gorzej z drugoplanowymi - konkretniej Aizenem i Dziadkiem Yama (jeśli chodzi o odmianę, to optuję za odmienianiem jak najmniej, ale to jest dość dowolna kwestia). Po pierwsze Aizen - ledwie wczoraj odświeżałam sobie jego walkę z Ichigo i przez cały czas on była absolutnie pewny wygranej. Przez głowę mu nie przeszło, że mógłby z kimkolwiek przegrać. Dalej - kiedy go skazywali kpił sobie z tego, że dla nieśmiertelnego obojętnie jaki wyrok jest śmieszny, bo i tak kiedyś go uwolnią, nie z tego, że i tak nie uda im się utrzymać go we więzieniu. Po prostu niemożliwe mi się wydaje, żeby już parędziesiąt lat wcześniej organizował sobie trasę ewentualnej ucieczki, bo zwyczajnie nie dopuszczał możliwości przegranej. Dziadek Yama - tutaj problem jest z listem. Z tego, co piszesz wynika, jakoby Dziadek był poniekąd świadomy roli Nanao i ułatwił jej zadanie, ergo umożliwił uwolnienie Aizena. Dla kogoś tak wiernego SS, praworządnego i uczciwego to jest niewykonalne. Obojętnie, jakie sam miałby na to zapatrywania, nie pozwoliłby Nanao uwolnić Aizena. Dość spojrzeć na arc o ratowaniu Rukii - nie miał oporów przed walką ze swoimi ulubionymi uczniami w imię wyższego dobra. Tutaj nie zrobiłby wyjątku i nie wywołałby kolejnej wojny dla Nanao i Shunsuia. Przepraszam, że tak truję, ale dla mnie kanoniczność postaci jest naprawdę ważna i po prostu nie usiedzę, gdy coś mi się nie zgadza. A niestety bardzo często jest tak, że autorom postacie pierwszoplanowe wychodzą świetnie, bo się przyłożyli, zrobili research i tak dalej, natomiast poboczne okazują się zupełnie do siebie niepodobne, bo zostały odcharakternione, żeby tylko dopasować się do fabuły. Nie mówię tutaj, że pomysł jest zły. Mnie bardzo się podobał i ta para jest naprawdę sympatyczna. Ale odchyleń od kanonicznego charakteru niestety nienawidzę, tutaj szczególnie w przypadku Dziadka rzucał się w oczy. Ale pisz dalej, bardzo chętnie zobaczyłabym kolejne twoje Bleachowe prace. Pozdrawiam |
Dingo boy chapter 1 . 2/4/2012 I co ja ci mogę powiedzieć? Świetne, po prostu kapitalne. Pierwszy rozdział zakończył się naprawdę paskudną niespodzianką. Nanao-chan zdrajczynią.Ha! Nie spodziewałbym się, zwłaszcza po pięknie podkreślonym wątku romansowym kapitana i jego Pani. Drugi rozdział też niezły;) , ale tylko do momentu przekazania listu wyjaśniającego motywy Nao-chan. Wtedy mogę to określić tylko w jeden sposób. Świetne, po prostu kapitalne.:) Trzymaj się i powodzenia w dalszym pisaniu w fandomie Bleacha.:) Dodaję do fav. Dziękuję bardzo. |
nikea777 chapter 2 . 1/31/2012 Cudowne! Absolutnie udany 2-shot(?) :) To straszne, powoli coraz bardziej zaczynam lubić tą parę. :) Cieszę się, że napisałaś drugi rozdział, teraz wszystko pięknie połączyło się w jedną całość. Przyjemny i lekki był ten rozdział. Postacie bez wątpienia kanoniczne, świetnie tutaj pokazana Nanao. Właściwie wolę ją jako taką spryciule, która dużo chowa w sobie, niż wybuchającą energią dziewuche. Jak czytałam list Kyorakou to nie wiedziałam co mam robić, bo z jednej strony bolało mnie serce na to wszystko co przeżywa, a z drugiej cały czas chichotałam jak głupia bo na prawdę zabawne było to w jaki sposób "wyraża" swoje uczucia. Najlepsze zdanie: "Ukitake, sama myśl o tym, że mnie do nich przyrównywała boli mnie tak bardzo, że ledwo oddycham i nie ma to nic wspólnego z raną od jej cudownego sztylecika." xD nie wiem czemu, ale ledwo co i bym się przekręciła. xD Jednak najlepsza postać: Yama-ji! Uwielbiam go! Acha zdziwiłam się, że Ukitake przeżywał śmierć Kaien'a, ale to nic. : Ciepłego kapitanka na pewno bolało serduszko. 3 |
Rapsodia89 chapter 2 . 1/30/2012 Przeczytałam. Co prawda nie mam pojęcia o odmianie słów pochodzenia obcego ale fik mi się podoba. Historia bardzo ciekawa. Zdrada, miłość, nienawiść - dla mnie super. To był mój pierwszy tekst z tego paringu ale chętnie przeczytam więcej. Wkradło ci się kilka literówek ale większych błędów nie zauważyłam. Beta chyba tylko do tych nazw i może te literówki ci wyłapie. Powodzenia w szukaniu. |