Reviews for Wszystko będzie dobrze
Bellatrix3 chapter 29 . 9/17/2019
Będziesz może jeszcze tutaj na FanFiction kontynuowała to opowiadanie?
trata chapter 29 . 7/5/2019
No i stało się. Wciągnęłam się w powieść odcinkową, jak za tych 'starych dobrych czasów'. Mimo, że nie moich.

Biedny Gustaw, biedny Severus! Aczkolwiek trochę sami sobie winni. Tacy inteligentni faceci, a tu proszę - za grosz zrozumienia pokrętnej kobiecej logiki. A stąd już prosta droga do samych kłopotów ;).

O Gustawa jestem spokojna. Wszak mimo wszystko nie sadzę by podkulił ogon i uciekł rzucając posadę w diabły. W końcu daje mu ona dużo satysfakcji, a i sytuacja z Lizą... no w końcu się przecież jakoś unormuję, prawda? Chyba, że będzie tylko kamykiem, który pociągnie za sobą lawinę całkiem nieoczekiwanych zdarzeń.

Severusa, jak przepuszczam, czeka spore rozczarowanie (które to już z kolei? ;). Dać nogę do Brazylii, tfu, Kanady to cwany plan, dobry plan, piękny plan - taki z tradycjami bym powiedziała, ale... rozumiem, że może nie wypalić. Te ręce? I/lub czynniki zewnętrzne? Bo czy rozsądnym było wtajemniczać w projekt odratowywania szpiega tę gadzinę, Draco? Tym bardziej, że ostatnimi czasy miota się niczym jaszczurka bez ogona. A z takiego miotania, to wiadomo - tylko kłopoty!
Naya Snake chapter 29 . 6/12/2019
Jedno z moich ulubionych opowiadan, pomysl, zeby charlak uczyl w Hogwarcie jest niesamowity, a bohaterowie wielowymiarowi.
Domidomidomi chapter 28 . 5/2/2019
Nawet nie wiesz jak się cieszę, że i tu opublikowałaś rozdziały! Przeczytałam oba już jakiś czas temu na Mirriel, ale zdecydowanie wygodniej czyta mi się tutaj.
Opowiadanie jest znakomite, przemyślane i dojrzałe. Życzę dużo weny i czekam na kolejne rozdziały.
Bellatrix3 chapter 26 . 4/22/2019
Twoje opowiadanie to prawdziwy rarytas - bardzo szybko trafiło ono na moją listę najlepszych rozdziałowców, które miałam przyjemność czytać.
O wszystkich zdarzeniach, które opisujesz, czyta się z prawdziwą przyjemnością, a każdy rozdział budzi nowe zainteresowanie co do dalszych losów Twoich bohaterów.
Wszystkie postacie, które tworzysz, są prawdziwe, pełnowymiarowe - nie skupiasz się jedynie wokół jednego czy dwójki bohaterów, a rysujesz obraz każdego z nich - u ciebie każda postać jest indywidualna, ma swoją własną osobowość, nie odrzucasz jednych bohaterów na koszt drugich, a przeplatasz ich losy, tworząc ciekawą, przyjemną w odbiorze historię ich życia. Bardzo doceniam to, jak trzymając się ściśle informacji, które znamy z siedmiu tomów HP, potrafisz wykreować prawdziwe, pełne życia postacie - przepełnione gramami własnych rozterek, napotykające trudności, z którymi muszą się zmierzyć, ale umiejące odnaleźć również szczęście i radość w codziennych perypetiach. Żaden z twych bohaterów nie jest bezosobowy - każdy ma swoje własne życie, nauczyciele nie są irracjonalnie przyspawani do szkoły - w każdym przypadku istnieje coś "poza" Hogwartem - wspominałaś o rodzinie Lizy, o mężu Rolandy, z którym ta spędza weekendy, o listach pisanych przez Gustawa do swoich krewnych.
Wspaniałe jest to, że nie wykładasz nam wszystkiego od razu, na blachę, a skrupulatnie, z każdym rozdziałem zapoznajemy się z Twoimi bohaterami, dowiadujemy się o nich coraz więcej, poznajemy ich podejście do życia, ich smutki, ich sukcesy, obserwujemy próby powrócenia do dawnego, znanego bohaterom życia Hogwartu w powojennej rzeczywistości, wspaniałe jest to, jak wszystkie Twoje postacie - każdy na miarę własnych możliwości, ale z całego serca - przykładają się, żeby po szarości wojny znów wyjść na prostą.
Mówiąc o postaciach, koniecznie muszę wspomnieć o mojej ulubionej, którą samodzielnie stworzyłaś i zrobiłaś to perfekcyjnie - cudowny Gustaw, który nie dość, że nie znika w tłumie i nie jest w nim szarą, wyblakłą myszą, która koliduje z życiem w Hogwarcie, przykryta (znanymi nam niejako) postaciami z kanonu, to jeszcze okazuje się bohaterem niemal najbardziej intrygującym ze wszystkich (w każdym razie w moim odczuciu) - stworzenie nowej postaci od absolutnych fundamentów, chcąc, aby nie wyszła ona oklepanie i nudno, nie może być czymś banalnym, a Ty, nie dość, że tworzysz doskonałą, prawdziwą, żywą postać Gustawa z dziecinną wręcz łatwością, to na dodatek sprawiasz, że jest on niemal najciekawszym bohaterem ze wszystkich występujących w tej historii.
Gustaw, wraz ze swoim podejściem do własnego charłactwa - pomimo tego, że jest mu z tym ciężko i napotkał przez to w życiu wiele trudności - stara się funkcjonować, jak każdy, inny czarodziej, nie stając się tym samym zimny, cyniczny i pałający nienawiścią do świata za los, jaki go spotkał. Postać Gustawa jest perfekcyjna w każdym calu i mogłabym się nad nią długo rozwodzić, ale chciałabym jeszcze poświęcić trochę uwagi reszcie bohaterów.
Liza i jej przyjaźń z Aurigą - ich wspólne rozmowy przy papierosie, zawsze różniące się od tych, prowadzonych z resztą kadry - wspaniałe; uważnie śledziłam jej relację z Julesem, o której dowiedzieć się można było z punktu widzenia kilku osób żywiących do tego związku całkiem odmienne odczucia - tu nic nie zdarza się czarno na białym - z początku uważałam Julesa za nader wątpliwego kandydata na partnera, by wraz z Lizą, śledząc relacje Rosmerty, już prawie-prawie się do niego przekonać i doznać wielkiego zaskoczenia, gdy koniec końców okazało się, że kocha inną.
Jeśli chodzi o Lizę - namiętnie kibicuję Gustawowi, jego spojrzenie na nią jest tak rozczulające - to, jak uważa ją za piękną i mądrą, a także bardzo fascynującą. Pomimo sceptycznego, niechętnego podejścia Lizy, uwielbiam ich wspólny lot na hipogryfie, no i oczywiście troskę Gustawa o Lizę w Noc Duchów, gdy ta, zraniona przez Julesa, upiła się bez pamięci wraz z Rolandą, Sprout i Pince (niezapomniany rozdział, swoją drogą).
Nie mniej interesująca jest relacja Auriga/Severus, której rozwój z przyjemnością się obserwuje. Cieszę się niezmiernie, że Severus - który żyje!, czego, przyznam szczerze, w najmniejszym stopniu się nie spodziewałam - sądziłam, że będzie się pojawiał jedynie w retrospekcjach, a tu takie zaskoczenie - nie jest zredukowany do jasnego bohatera, pełnego niezmierzonej miłości do nieżyjącej przyjaciółki, dla której gotów był poświęcić własne życie, i choć przyznam, że był taki czas, gdy uważałam jego nieprzemijającą miłość za piękną i bardzo romantyczną, to po zastanowieniu doszłam do ostatecznego wniosku, że było to strasznie wyidealizowane przez szanowną panią Rowling (jak wiele innych rzeczy, w moim odczuciu) - bezgraniczna miłość, która rosi dla siebie bezwzględne prawo, nie zostawiając miejsca dla innych kobiet, miłość życia, która - należy podkreślić - miała własnego męża i dziecko i nie żyje od dobrych kilkunastu lat. Przyznam szczerze, że z początku byłam bardzo sceptyczna co do połączenia ze sobą Aurigi i Severusa, ale koniec końców przekonałaś mnie do nich całkowicie ;)
Ta historia wciąga, a pomysł na nią miałaś niesamowity. Czyta się ją lekko i z przyjemnością, więc w duchu liczę na kontynuację ;)
Życzę niegasnącej weny!
trata chapter 26 . 4/5/2019
Na początku miałam nie czytać. No bo raczej w mało co się faktycznie zagłębiam. Przejrzałam tylko pobieżnie, nieopatrznie zdradziłam sobie jeden z głównych zwrotów akcji i poszłam precz. Ale w sumie to szybko wróciłam i w kilka dni przeczytałam całość ;).

Bardzo podoba mi się klimat tego opowiadania. Może to za sprawą jego początku, a może samego stylu pisania, czytając ciągle mam przed oczami czerwcowe, późne popołudnia. Jak ze starych książek, trochę bajkowo, trochę niewinnie i pensjonarsko (ach, ten wolant ;). Jednak takie letnie dni tylko w pierwszym odruchu kojarzą się z beztroską i sielanką. I właśnie tak widzę „Wszystko będzie będzie dobrze”. Pozornie leniwa, spokojna atmosfera skrywa przecież wciąż obecne w życiu bohaterów dramaty. Jest wyczekiwane wytchnienie w promieniach zachodzącego słońca, ale ze zgliszczami w tle. Co samo w sobie stanowi dobry punkt wyjścia do snucia ciekawej historii.

Dużą zaletą opowiadania jest brak nadmiernego patosu. Dzięki temu, chociaż spora część poświęcona jest wątkom romansowym, nie jest to męczące w odbiorze. Sceny z Aurigą i Severusem są jednymi z mych ulubionych, szczególnie pamiętne wysadzenie pracowni eliksirów ;). Zdecydowanie można wyczuć szczerość ich relacji, mimo, że w moim odczuciu trochę za łatwo to wszystko poszło. I mam wątpliwości czy w „prawdziwym świecie” poszłoby w ogóle. Co nie zmienia faktu, że niezmiennie im kibicuję, a me głęboko skrywane miękkie i wrażliwe serduszko wyję za pomyślnym zakończeniem dla tej dwójki. Należy im się, nawet jeśli byłoby to najbardziej banalne i ckliwe rozwiązanie z możliwych ;).

Wątek Lizy i Gustawa mniej mnie interesuję. W przypadku tego drugiego dużo ciekawsze wydają się różnice kulturowe (np. jak wygląda kwestia magyi w Polsce i jak ma się to do realiów historycznych, znaczy gdzie Gustaw ujeżdżał te hipogryfy? :D) i jego stopniowe odkrywanie niuansów otoczenia, w którym się znalazł. Chłopak chyba wciąż nie do końca ogarnia, ale jest to na swój sposób urocze. Chociaż ze względu na kraj pochodzenia wyczucie wszelakich klęsk narodowych powinien przyswoić sobie już na etapie picia mleka matki (obowiązkowo ubranej w czarną, żałobną suknie, no chyba, że polscy czarodzieje z jakiś względów byli ponad to, co sprowadza się do punktu wyżej) ;). Podoba mi się, że mimo ogromnej pozytywnej energii tej postaci, nie jest ona kryształową wydmuszką. Rozważania na temat uwiedzenia koleżanki bardzo ładne, jakkolwiek by to nie brzmiało ;).

Rozmowy Lucjusza z Severusem genialne ("Może jeszcze zaraz się dowiem, że nie jestem żywy, a jedynie nieumarły?" itd.) :D Chętnie poczytałabym więcej, no i nie mogę doczekać się reakcji tego drugiego na swoją biografię. Ciekawa też jestem czy w takiej sytuacji postanowi w ogóle ujawniać, że żyję (a jednak ;).

Co generalnie sprowadza się do tego, że nie mogę się doczekać kontynuacji tej historii. Pisze się na wiernego czytelnika! :D
Weronika404 chapter 1 . 7/6/2018
Ach, jak długo szukałam czegoś tak wspaniałego jak Twoje opowiadanie! Przepłakałam każdy moment, w którym Auriga rozpacza, emocje pisałaś tak przekonująco. Do tego rozwój jej relacji ze Snape'm, tak spokojny i naturalny, nie wierzyłam, że można na serio tę postać z kimś związać.
Przeraża mnie tylko myśl, że może porzuciłaś to opowiadanie... Błagam, napisz, że to nie prawda?! Już i tak przeżywam strasznie, że moje dwa najukochańsze opowiadania z tego świata- Być człowiekiem Smagliczki i Ostatnie Zobowiązanie Pantery - zostały porzucone. Nie zniosłabym, gdyby Twoje też się takie okazało. Od pierwszego rozdziału wskoczyło na podium!
Przynajmniej mam nadzieję, że Sev i Auriga się spotkają. Rozwiązanie ostatniego rozdziału było dla mnie szokiem, już wierzyłam, że to się stanie!
Także tego, rozpisałam się, wybacz. Ale jestem wniebowzięta, wspaniale piszesz, stworzyłaś historię ciekawą i wiarygodną, postaci również (uwielbiam Gustawa!), nie mogę się doczekać, co będzie dalej! Pozdrawiam serdecznie :)
wild.mindreader chapter 1 . 4/1/2018
Cudo. Przeczytałam raz, i zabieram się znów. Dziękuje za cos tal wspaniałego!
Daneva Snape chapter 22 . 4/1/2017
I have been reading this story for years now using the translate option on the page. I love how your characters are loyal to the original and cannot wait for Severus and Aurora to meet again. Keep the good work ;)
EgoVagus chapter 6 . 3/29/2016
Nie doczytałam jeszcze do połowy ale muszę w końcu wyrzucić to z siebie. Wspaniałe opowiadanie! Historia całkowicie mnie pochłania, jestem oczarowana.

Ogromne wrażenie, powiedzmy od strony technicznej, robi na mnie to, jak wielu bohaterów wprowadzasz w interakcje a przy tym żadnego nie zaniedbujesz. Wszyscy oni są pełni, żywotni, każdy ma swój rys charakterologiczny albo i cały rysunek, każdy ma swoje życie. Kiedy, któryś z bohaterów się oddala (znika z oświetlonego przez ciebie punktu), w sposób naturalny przyjmuję, że nie znika on z rzeczywistości, tylko idzie do swoich zajęć, zabiera jakiś wątek ze sobą, jego życie trwa. Uwielbiam tych bohaterów (ciecia z jego szczotką do toalety również).

Pełnowymiarowy świat, naprawdę ożywiłaś Hogwart. W jakiś sposób jest to ten stary Hogwart Rowling, ale jednak nie odgrzewane kluchy, nie trzymanie się na siłę tamtego obrazu. Świat jest w ruchu i ty to pokazujesz.

Zgrabnie rozwijasz koncepcję a założenie jest przecież duże. Masz wyczucie jeśli chodzi o tworzenie sytuacji, wprowadzanie i utrzymywanie odpowiedniego nastroju – nie przeciążysz, nie przegadasz. Udaje ci się uniknąć sztuczności. Masz wizję kreowanego świata, wiesz jak działa, znasz tych ludzi, znasz Hogwart.

Jestem cała zachwycona.

Doceniam to co tu osiągnęłaś, stworzenie takiego opowiadania, nawet kiedy ma się talent do pisania, wymaga wielkiego nakładu pracy. Tej pracy, twojego trudu nie widać, nie czuć, wszystko co dociera do czytelnika jest już lekkie. To jest to.

Interesuje mnie twoje spojrzenie na pewne kwestie dotyczące łączenia elementów świata magii i rzeczywistości mugolskiej. Weźmy pod uwagę remont szkoły, piszesz na przykład o rusztowaniach ustawionych przy ścianach i foliach rozłożonych na posadzkach. Czy nie można tego załatwić bez tych jakże mugolskich elementów? Ano może nie można, bo nie wszystko można. To zbliża i oswaja tę magiczną rzeczywistość, wzbogaca cały obraz. Zresztą magiczni budowlańcy i przejawy ich działalności to przykład takiego małego, fajnego wątku, który niepostrzeżenie ale bardzo plastycznie buduje obraz tła, na jakim poruszają się mieszkańcy zamku. Nawiązując – wydział do spraw ochrony magicznych zabytków, który grozi sankcjami za wprowadzenie najmniejszych zmian w architekturze zamku… Ha,ha,ha, bardzo ładny element naszej rzeczywistości. A portret Damy z Gumochłonem... Czy Zieleziński poczułby przy nim jakieś rozrzewnienie, jakieś ukłucie w sercu, jak na wspomnienie tych pól litewskich? Ach – eliksir priorytetowy… Oczy mi błyszczą, z tobą odkrywam świat magiczny na nowo.

I tu jeszcze na dokładkę do tych przedmiotów i sytuacji (tej mieszanki magiczno niemagicznej) wsadziłaś nam Gustawa, który jest taki cudownie nowy w tym świecie, bo przecież całkiem inny niż chociażby uczniowie z mugolskich rodzin. To też jakoś wydobywa na światło ciecia Filcha. :) No i to jego nazwisko - Gustaw Zieleziński. To dla Minerwy prawie Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, zamieszkały Chrząszczyżewoszyce, powiat Łękołody.

Wątek Snapea, to naturalnie kolejny przykład cudownego wyczucia, wyważenia.

Dziękuje Ci za to opowiadanie. Wszystkiego dobrego. Wracam do czytania.
Anonymus chapter 18 . 12/7/2015
Cześć, uwielbiam twojego ficka, bardzo mi się podoba wątek Severusa i Sinitry, oraz to że postanowiłaś go oszczędzić. Właściwie byłem pewien tego, że Snape żyje odkąd pojawiła się wzmianka o nowym "projekcie" Lucjusza. Mam tylko jedną prośbę - pisz częściej. Muszę za każdym razem odświeżać sobie ostatnie rozdziały aby pamiętać co było w poprzednich a (pomimo tego, że jest on wciągające) zaczyna być to już nieco nużące.
iforgotpassword chapter 18 . 11/11/2015
Niestety ale nadchodzi mnie tylko jedna mysl- Sev żyje! ;)
y0gurth chapter 18 . 9/8/2015
Wow!

To jedyne w miarę konstruktywne słowo, które przychodzi mi na myśl w związku z podsumowaniem dotychczasowych części opowiadania. Naprawdę jest niesamowite, a Ty droga autorko masz ogromny talent! Strasznie podobają mi się wykreowane (czy tam zapożyczone od Joaśki i rozwinięte) postaci Aurigi i Lizy (których jest mi tak nawiasem mówiąc odrobinę szkoda!) oraz postać niesamowitego Gustawa i całej reszty kadry nauczycielskiej! No i w opisie opowiadania mamy martwego Seva, a tu na końcu taki szok!

Całość czyta się szybko, płynnie, lekko i nawet się nie zorientowałam kiedy dotarłam do ostatniego rozdziału (nie wiedząc kiedy!). Chciałam kliknąć dalej i nadal się zachwycać tym świetnym opowiadaniem, a tu muszę poczekać. Zatem niech WEN będzie z Tobą droga autorko.

Pozdrawiam y0gurth.
corriente chapter 18 . 9/7/2015
O SŁODKI MERLINIE I MORGANO!
….
….
Uch, daj mi chwilę. Sekundę. Albo godzinę. Muszę odzyskać mowę.
A wczoraj właśnie przeczytałam kilka ostatnich rozdziałów i znowu się wciągnęłam w to opowiadanie, więc możesz sobie wyobrazić moją radość, kiedy zobaczyłam w skrzynce powiadomienie o nowym rozdziale.
A potem przeczytałam i gdybym trzymała coś w ręce, to na pewno by mi to spadło i potoczyło się gdzieś za łóżko.
Łiiii.
Jesteś trochę okrutnym autorem, ale nic to. Przez osiemnaście części rozpaczałam razem z Aurigą, a tutaj taka bomba…!
I zaznaczam, że naprawdę rozpaczałam. Nie zamierzałam sobie robić nadziei i liczyć na niezwykłe "zmartwychwstanie" Snape'a, a żałoba Aurigi jest opisana tak przekonująco, że nie potrafię się zdystansować. Mam ochotę ją przytulić, serio. Sceny z nią i Severusem też są jakieś takie przejmujące, chociaż oboje zachowują się (i wyrażają) bardzo oszczędnie. Z tego powodu ta wyczuwalna między nimi bliskość staje się bardzo znacząca i cieszę się, że prowadzisz ich właśnie w ten sposób.
Liza jest moją ukochaną postacią i cieszę się niezmiernie, że Jules (chwilowo) zniknął z jej życiorysu. Taka fajna babka zasługuje na więcej! Tekst o całowaniu popielniczki - bezcenny. Wyczuwam subtelne nawiązanie do "Świata dysku" ;) Wyobrażenie sobie urżniętych członkiń grona pedagogicznego zrobiło mi dzień, zwłaszcza pani Pince :D
Napisane, jak zwykle, bez zarzutu, nie sposób się oderwać (niemożliwym jest też poprzestanie na jednokrotnym czytaniu). Każdej następnej części będę wyczekiwać z niecierpliwością ;)
captnswilson chapter 17 . 8/6/2015
Coś niesamowitego, naprawdę. Twoje dzieło wciągnęło mnie na tyle, że przez ostatnie kilka dni spędzałam przy nim prawie każdą wolną chwilę. Pokochałam wszystko, dosłownie. Styl, kreację bohaterów, są bardzo kanoniczni i nie sposób ich nie polubić, nowe postaci, nasz rodak jest bardzo sympatyczny, wątki, wszystko. Najbardziej uwielbiam każdą retrospekcję z Sinistrą i Severusem. Nie wiedziałam, że relacja, której częścią jest Snape, wywoła we mnie tyle emocji. Kibicuję im od samego początku, chociaż wiem, jak to się kończy. Żywię ogromną nadzieję, że Severus jednak żyje. To by była cudowna wiadomość.

Wprost nie mogę się doczekać nowego rozdziału. Jestem ciekawa, co jeszcze wymyślisz i pewna, że to również przypadnie mi do gustu. Pozdrawiam!
49 | Page 1 2 3 .. Last Next »