Reviews for Słowik
maruta chapter 12 . 8/7/2013
Zastanawiam się, dlaczego to opowiadanie ma tak mało komentarzy? Jest wspaniałe. Wyraziste, mocne. Może dlatego, że zgodnie z zapowiedzią jest szalenie depresyjne? I niewiele osób było w stanie doczytać do końca? Ja skończyłam i jestem pod wrażeniem. Opowiadanie wyciska łzy z oczu. Choć może to tylko akurat taki mój nastrój, podatny? W każdym razie bardzo mi się podoba i uważam, że powinno zostać przedstawione szerszemu gronu, bo na to bardzo zasługuje, przynajmniej tłumaczenie (oryginał zapewne też, ale nie czytałam, więc nie wypowiadam się definitywnie). Komentarz mało konkretny, ale pisz nocy i ocierając jeszcze mokrą twarz, więc wybacz.
Pozdrawiam serdecznie.
On-Melancholy-Hill chapter 12 . 11/13/2010
Jeśli weekendowe godziny były czegoś warte, to właśnie czytania tego. Znalazło się w ulubionych już po drugim rozdziale. Nie będę się zbyt odnosić do opowiadania, jego klimaty strasznie mi pasują i ogólnie zawiera wszystko, co lubię. Autorce tłumaczenia podziękuję głównie za znalezienie takiego świetnego tekstu oraz za tłumaczenie - nie zwróciłam uwagi ile bet masz etc, ale na prawdę czytało się łagodnie, płynnie i bezbłędnie : ).
el chapter 8 . 3/3/2010
Kolejny świetny rozdział.

Właściwie chyba jeszcze nie wspominałam o tym, ale bardzo podobają mi się cytaty, którymi opowiadanie jest przeplatane. Ja w ogóle lubię cytaty:).

Z tego rozdziału: "Upiłam się, by zatopić mój ból, ale cholerny ból nauczył się pływać…" Frida Kahlo - podobał mi się szczególnie - taki pozornie niby lekki, ale tak naprawdę cholernie przygnębiający.

A co do historii - Ginny jest w "Słowiku" potworna:]. Ale pasuje.

Koniec był taki... niepokojący.

W zasadzie to już sama nie wiem co o tym myśleć (ja naprawdę nie wiem, co mądrego mogłabym tu napisać) i czekam z niecierpliwością na pozostałe cztery rozdziały:].

Pozdrawiam
el chapter 7 . 2/16/2010
Heh, obiecałam następnym razem bardziej błyskotliwy komentarz:].

Chyba nie wyjdzie:].

Po prostu to opowiadanie jest tak inne niż reszta i tak świetne, że nie wiem co powiedzieć. Uwielbiam Draco z czasów szkolnych - jest po prostu jak Draco, nie staje się nagle-niewiadomo-skąd-i-jak-bez-powodu słodkim kochankiem Harry'ego, tylko jest to po prostu kochany przeze mnie Draco.

Ten Draco "teraźniejszy" mnie przeraża.

Wciąż nie mam ochoty na czytanie oryginału, nawet jeśli na kolejne części mam czekać te dwa tygodnie. Tłumaczenie perfekcyjne.

Pozdrawiam:)
Akame Sora chapter 6 . 1/31/2010
"— Hej, Harry, coś się stało? — Pewnie sugerował się jego wyglądem, był potargany i mokry. — Wszystko w porządku?

— Tak, tak, wszystko w porządku! — odpowiedział szybko, by Ron zrozumiał, że nic się nie stało, na wypadek gdyby się martwił.

— Jak się czujesz? — zapytał.

— Absolutnie hetero, dziękuję! To znaczy dobrze! — rzucił i pognał po schodach do dormitorium."

Przepraszam, ale po raz pierwszy przy tym opowiadaniu zaczęłam się śmiać... głośno i szczerze. I tak przeszło mi przez myśl jakbym popełniła jakąś zbrodnię O.o Zaaferowana akcją, poruszona częścią o malowaniu ścian, czytałam w skupieniu i z pewną dozą estymy i nagle bum, śmiech. Skojarzyło mi się to z nieprzystojnym rechotem w ciszy kościoła, wiem jestem walnięta. Mniejsza o to.

Sądzę, że malowanie mogłoby być niezłą kuracją dla Draco. Poprzez obrazy wyrzucałby z siebie to, co zepchnął głęboko w niepamięć, a co zapewne powoduje blokadę jego umysłu. Nie chce wracać do krwawych scen, morderstw i ogólnej rzezi, dlatego zamknął się na to i być może ta kryjówka w umyśle dziecka to wszystko co go chroni. Domorosły ze mnie psycholog, ale to było pierwsze to przyszło mi na myśl po przeczytaniu tego fragmentu. Nadal przeraża mnie to rozróżnianie, pomiędzy tym co dozwolone, a co niedozwolone i zastanawiam się ile normalny człowiek jest w stanie wytrzymać w takiej wstrzemięźliwości, gdy zaznał już rozkoszy, a teraz śpi u boku kochanego człowieka. Nadal mam nadzieję, że pewnego pięknego dnia, Draco się ocknie.

Bardzo za to podoba mi się, jak autora opisuje ich życie w Hogwarcie, tę obsesję, która ich łączy. Chęć dotyku, chociażby poprzez walkę i powolne rozumienie tego, co tak naprawdę jeszcze przeraża i budzi wewnętrzny sprzeciw. Historia z piciem wody naprawdę miała swój urok i przeczytałam ją jednym tchem. Zawsze fascynowało mnie to, jak bardzo woda kojarzy się z erotyzmem, mokre odzienie, krople spływające po twarzy, ciele. Jest w tym coś cudownie niewinnego, a jednocześnie cholernie pociągającego, wręcz obscenicznego. Oczywiście zależy kto patrzy i w jakim kierunku błądzą jego myśli ;)

Bardzo się cieszę, że dodałaś kolejną cześć. Pozdrawiam ciepło i niecierpliwie czekam na następną.

Kopia z... a już nawet nie wiem xD
LiberiHP chapter 5 . 1/27/2010
Cudowne, mocne i wyraziste. Powoduje ucisk w przeponie, którego nie można się pozbyć.

Czekam na następne części i dziękuję za tłumaczenie czegoś tak wartościowego.
Akame Sora chapter 1 . 1/23/2010
Żal mi Harry'ego. Trudno kochać kogoś, z kim dzieliło się tak wiele i nie móc go dotknąć. Namiętność, ta którą znamy i której pożądamy, jest naprawdę nie do zniesienia. Nie wyobrażam sobie, sytuacji, w której osoba z którą dzieliliśmy intymność, nagle stała się kimś w rodzaju zagubionego dziecka, z wszystkimi jego odruchami i zachowaniami. Patrzeć na kogoś, kto był tak żywiołowy, inteligentny, błyskotliwy i na pewno namiętny, gdy ten nagle staje się osobą zagubioną, niestabilną emocjonalnie i oczekującą od nas jedynie czułości i pogłaskania po głowie, musi być cholernie trudne i wyniszczające. Sama nie wiem kogo mi bardziej szkoda - Draco, który z mężczyzny pełnego sił witalnych stał się tak kruchym i delikatnym, czy Harry'ego, który musi tłumić własne instynkty, aby po raz nie przyprawić chłopaka o szok, a po dwa, po prostu nie zbrukać dziecka, które w tej chwili w nim żyje.

Kontrast pomiędzy epizodami rozgrywającymi się w szkole, a obecnymi, jest niewyobrażalny, to przepaść, której nie da się przeskoczyć. Zastanawiam się, jak to wszystko się skończy, czy opieka Harry'ego, obudzi Draco z jego letargu, czy można na zawsze pozostaną tak skrzywdzonymi przez los ludźmi.

Pozdrawiam ciepło i niecierpliwie czekam na ciąg dalszy.
el chapter 5 . 1/16/2010
Sama nie wiem co napisać, właśnie przeczytałam 5 części i jest to niezwykłe opowiadanie, zupełnie inne niż wszystkie, jakie wcześniej czytałam. Jest strasznie niepokojące, ale potwornie wciągające i kompletnie mnie oczarowało.

To zestawienie przeszłości i teraźniejszości to niewątpliwie oryginalnie ciekawy pomysł.

Naprawdę nic mądrego nie przychodzi mi do głowy teraz. Kolejny raz, jak będę komentować, to obiecuję, postaram się być nieco bardziej błyskotliwa.

Czekam naciąg dalszy - tłumaczysz tak świetnie, że nie chce mi się nawet sięgać do oryginału:] (co zazwyczaj robię, kiedy zaczynam czytać niedokończone tłumaczenie).

Pozdrawiam:)
Akame Sora chapter 3 . 12/20/2009
Kolejna część :) Naprawdę się cieszę.

Harry zabrał Draco do domu... Pierwsze co przyszło mi do głowy to - I bardzo dobrze! - ale nie dlatego, że w domu będzie miło, intymnie i będą mogli pozwolić sobie na więcej, a dlatego, że mam wrażenie, że szpital zamiast poprawiać stan Draco, utrzymywał go w czymś, co mogłabym porównać do schizofrenii katatonicznej, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Właściwie siedział w tym szpitalu i jak słusznie zauważył Harry, trzymano to tam bardziej dla zasady, niż dla efektów. Być może nowe otoczenie, wpłynie pozytywnie na niego. Niemniej obawy Harry'ego co do wystroju wnętrz...

"Przez krótką chwilę Harry widzi prawdziwego Draco i to, co ten mógłby ujrzeć — jak bardzo wszystko było niedopasowane, jak tapicerka w kratę gryzie się z kwiecistymi zasłonami, które z kolei nie mają nic wspólnego z pasiastym obrusem."

No cóż... chyba sama bym jęknęła, a na pewno nie mam aż tak wysublimowanego poczucia estetyki jak Malfoy ;)

Wspomnienia z czasów szkoły są dziwne, chociaż z drugiej strony wydają się być przejrzyste. Chłopcy biją się, bo tylko to potrafią. Nie umieją ze sobą rozmawiać, a przez to wszystko przebija się ogromna potrzeba bycia blisko siebie, dotyku, choćby brutalnego. Chociaż... może to mój spaczony mózg widzi co chce widzieć?

"— Grałem w quidditcha — mówił Malfoy — i właśnie nurkowałem po znicz, kiedy ska… to znaczy ptak, a nie skała, wie pani, pojawił się w powietrzu i skierował lot w moją stronę, by zabrać mnie do domu i nakarmić mną młode. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jestem piękny, atrakcyjny i cudowny, więc istniała szansa, że mu się spodobam i być może zatrzyma mnie na zawsze. Wyminąłem ptaszysko i o włos uniknąłem szponów, ale w efekcie spadłem z miotły i oczywiście głupi Potter złapał znicz, wykorzystując to, że wpadłem w tarapaty i tym samym rozwiązując swój własny problem."

Przepraszam, ale nie mogłam powstrzymać śmiechu, chociaż to opowiadanie bynajmniej nie skłania do radosnego chichotu. Jednak tłumaczenia Draco są po prostu bezcenne :) W ogóle opis ich przeżyć u sadystycznej pani Pomfrey jest dziełem samym w sobie :D

Jak zwykle mi się bardzo podobało, pozdrawiam i życzę daleszej, niekończącej się weny :)
Akame Sora chapter 2 . 12/16/2009
Przyznam, że zabieram się za komentowanie tego ficka od dawna i w momencie gdy mam już coś napisać, dochodzę do wniosku, że tak naprawdę nie potrafię ująć w słowa własnych odczuć.

To opowiadanie jest bardzo ulotne, delikatne i że tak powiem takie odrealnione, jakby otoczone całunem mgły. Wiem, że bredzę, ale po prostu czytając je, mam poczucie ogromnej kruchości.

Być może to przez osobę Draco, który sprawia wrażenie tak delikatnego, pozbawionego wszelkiej ochrony, że człowiek zastanawia się, czy jedno zbędne słowo, nie sprawi, że runą te jego ostatnie mury świadomości i nie dołączy on do grona zawodzących i zupełnie nieświadomych istot, które go otaczają.

To trudna opowieść, można tylko pokłonić się autorce, która wspaniale kreuje bohaterów, a ja zastanawiam się, czy nie miała ona do czynienia z psychologią.

Sama fabuła wywołuje dziwne uczucia, z jednej strony tak spokojna, wręcz błoga, z drugiej pełna gniewu i nienawiści (wspomnienia czasów szkolnych), z trzeciej... przerażająca, gdy patrzymy na Draco, tego zawsze inteligentnego, cynicznego, pewnego siebie człowieka, który stał się kimś z pogranicza dziecka spragnionego czułości i potrafiącego formułować tylko podstawowe zwroty. Dodajmy do tego Harry'ego i jego bolesną miłość, która tak naprawdę go wyniszcza i mamy mieszankę wybuchową i angst wart wiersza.

"Draco najbardziej lubi Dni Harry’ego. W inne dni gwiazdy nie wyglądają jak tęcza nie wyglądają tak dobrze. Ale w dni kiedy przychodzi Harry jest wszędzie ciepło na zewnątrz wewnątrz i znów na zewnątrz jak wielka szklanka pełna słonecznych promieni. Harry oznacza szeroki uśmiech i ciepłe słowa i przytulanie i czasem słodycze i to wszystko jest dobre, tak.

Oczy Harry’ego są zielone jak trawa i węże i jabłkowe lizaki. Draco lubi wszystkie te rzeczy a więc jest miło gdy Harry na niego patrzy nawet jeśli czasem jego oczy są mokre."

Chyba to wstrząsnęło mną najbardziej, jak prosty i nieskomplikowany stał się jego sposób myślenia. Jego świat kręci się wokół wizyt Harry'ego i odnoszę wrażenie, że gdyby one ustały, Draco pogrążyłby się całkowicie w ciemności.

Wybrałaś trudny, ale i piękny temat. Wybacz więc chaotyczność komentarza, gdyż tak jak mówiłam, słowa nie potrafią oddać tego co kłębi się w mojej głowie :)

Pozdrawiam ciepło, życzę weny i czekam na kolejną część, bo pomimo tego całego smutku i melancholii, jest w tym opowiadaniu coś ciepłego.