Reviews for Obie strony lustra
Sakuja 3 chapter 1 . 3/12/2015
Pięknie napisane :)
bloodcat3 chapter 1 . 6/26/2014
Cóż, podpisuję się pod poprzednimi komentarzami, w sumie zawarte tam było to co sama napisałbym. Ikkaku zarówno jak i Yumichika wyszli ci cudnie i jeżeli ktokolwiek śmie temu zaprzeczyć, to ode mnie oberwie. Niby to tylko jedna scena, a ma ponad 4 tysiące słów, nie wiem jak ci się to udało jednocześnie zachowując spójność. Jedyne z czym nie zgadzam się z poprzednikami to to, że te pocałunki jak dla mnie ładnie wpasowały się w scenerię i ciężko byłoby mi wyobrazić sb tego bez nich
Mihoshi-san chapter 1 . 8/30/2012
Opowiadanie naprawdę przypadło mi do gustu.
Bardzo lubię duet Ikkaku&Yumichika - jest między nimi taka prawdziwa, męska przyjaźń. Podobał mi się sposób, w jaki ukazałaś obu panów, ich emocje i wewnętrzne walki... Szkoda, że taką przyjaźń rzadko się spotyka.
mroczna88 chapter 1 . 2/20/2012
Z zasady nie czepiam się kanoniczności postaci, o ile fabuła jest super poprowadzona, ale tu muszę powiedzieć, że świetnie zachowałaś charaktery zarówno Ikkaku, jak i Yumichiki. Jest to zdecydowanie coś, co mogłabym zobaczyć w kanonie z jednym, a raczej dwoma, nie takimi znowu małymi szczegółami... Te BUZIAKI. Tak się skrzywiłam, jak o tym czytałam, że przez chwilę się wystraszyłam, że mi tak zostanie xD

Nie licząc tego jednego, tfu, dwóch zgrzytów - podobało mi się BARDZO. Ich przemyślenia, powolne przejście od złości do pełnej akceptacji.

Ale najbardziej rozczuliło mnie to, że Ikkaku za każdym razem myśląc o sobie i Yumichice myślał "my".

I muszę przyznać, że streszczenie jest dobre! Zaciekawiło.

I ten tekst zmotywował mnie do napisania pewnej miniaturki, która pewnie kiedyś się pojawi. Bo ja nie wierzę, żeby Kenpachi ot tak ich wywalił, tylko dlatego, że Ikkaku ma bankai, a Yumichika kido.
Havokku chapter 1 . 1/27/2011
Uwielbiam tę dwójkę, lecz, niestety, mało kto także ją lubi. Dlatego naprawdę się ucieszyłam, gdy po wpisaniu bohaterów i wybraniu języka polskiego wyskoczyło mi aż sześć tworów. Później okazało się, że to dokładnie te same twory, które już kiedyś czytałam. No cóż... Ale przynajmniej teraz mogę się zrehabilitować komentarzem, bo chyba tego wcześniej nie zrobiłam.

Bardzo podoba mi się podejście do tematu. Chciałam napisać bardzo podobnego fanfika (mam nawet zapisany gdzieś ogólny zamysł), ale nigdy nie udało mi się wejść tak głęboko w tematykę honoru i tego, co się z nim wiąże. No i nie wpadłam na genialny pomysł szkaradnej rany Yumichiki, której nawet nie zauważył, zbyt przejęty losem Ikkaku. I jak idiotycznie by to nie zabrzmiało, podobała mi się zakrwawiona trawa. (Miałam kiedyś sen, że zostawiam krwawe ślady na soczystozielonej trawie, więc potrafię to sobie dokładnie wyobrazić). I język mówienia Ikkaku też był świetny ("lebiegi" z oddziału czwartego etc.).

Jedyne, czego na pewno bym się tu przyczepiła, to wspomniane przez kogoś wcześniej pocałunki. Osobiście wolałabym pójść albo w jedną, albo w drugą stronę. :D Tzn. albo więcej, albo wcale.
Arien Halfelven chapter 1 . 9/20/2010
Aj, aj. Aj, aj, aj. Te szlachetne odruchy kiedyś ich zgubią... Zwłaszcza Yumichikę, coś mi tak mówi. Przepowiadam, że jeszcze w wiele, wiele lat później - no, może nie aż tak wiele, ale jakiś czas później - będzie go tu i ówdzie łupało, a ślady po swoich szlachetnych odruchach będą go wystawiać na ciekawość powsinogowatych kotowatych. Tak, tak...

Są granice, których się nie przekracza. Nikt nie musi mówić o tym głośno, ale tak jest. Takie granice bezwarunkowe. Bo nie używa się kidou, będąc w Oddziale Jedenastym. Bo nie ingeruje się w walkę Madarame Ikkaku. Bo nie dotyka się twarzy Ayasegawy Yumichiki inaczej, jak tylko bardzo mięciusieńkim piórem... Bardzo istotne granice możliwości.

I są rzeczy bezgraniczne.

Przy rzeczach bezgranicznych wszystko inne nawet się nie pojawia w myślach. Bo liczy się tylko to, żeby ktoś nie umarł. Bezgraniczna przyjaźń. Bezgraniczna odwaga. Bezgraniczne poświęcenie.

I gdyby nie te paskudne bliznyyyyyy...

Obie strony lustra, tak. Rusałka i wodnik, przyjaźń i honor, słabość i odwaga. I gdzie właściwie przebiega granica między osobą a odbiciem w lustrze...?

Bezgraniczność.

A w tym udzie naprawdę będzie go łupało, ja ci to mówię.

Arnk
manjuria chapter 1 . 11/15/2009
Podoba mi się bardzo - to tak w skrócie :)

Teoretycznie jest to tylko jedna scena, a udało Ci się zawrzeć w niej tyle pomniejszych wątków, dużo emocji i co najważniejsze - wspaniale pokazanych Ikkaku i Yumichikę. Obaj są fantastyczni, sama nie wiem, ktory podoba mi się bardziej. Do połowy chyba jednak Ikkaku, ale potem już się nie mogę zdecydować.

Bardzo ładnie pokazałaś istotę ich przyjaźni, łatwo można sobie wyobrazić, że naprawdę to czuli, dokładnie w taki sposób. Fajne to króciutkie wspomnienie z przeszłości, podobało mi się też to, dlaczego Ikkaku walczył w Oddziale 11...

Jedyne, co mi nie podeszło, to wymiana buziaków. Ani do jednego, ani do drugiego mi nie pasuje - ale to już tylko kwestia osobistych wizji. Całościowo - super :)
Dingo boy chapter 1 . 6/28/2009
Bez honoru nie ma szacunku. Bez szacunku nie ma przyjaźni. Bez przyjaźni nie ma szczęścia.:)

Bardzo ciekawe jest porównanie tej pary przyjaciół do Tousena Kaname i Komamury Sajina. Niby to samo, a inaczej.;)

Dzięki i pozdrawiam - Dingo

twojej samokrytyce uważam, że umiesz pisać streszczenia i to nieźle.
Ann chapter 1 . 6/20/2009
Jeden z najlepszych ficków jakie kiedykolwiek czytałam. Jeśli ma powstać kontynuacja, to czekam na nią z niecierpliwością.
clio chapter 1 . 6/18/2009
Zmobilizowana faktem, że przez moje wczorajsze obijactwo ktoś mnie ubiegł w pierwszym komencie, nie odwlekam, a piszę.

Bardzo bardzo bardzo fajny tekst - przeczytałam sobie drugi raz i podoba mi się jeszcze bardziej. Wywołuje we mnie pozytywne odczucia i takie łaskoczące ciepło. W całokształcie jest naprawdę przesympatyczny i doskonale przedstawia bliską relację dwojga ludzi.

Od strony formy: kawałek naprawdę dobrej roboty - przynajmniej dla mnie, która specjalizuję się (haha) w miniaturach. Tutaj mamy opisaną gruntownie jedną scenę, dokładnie przedstawioną i zgłębioną na wielu płaszczyznach. Świetnym zabiegiem jest ukazanie punktów widzenia - odczuć, uczuć, przemyśleń i opinii - obu stron. Ale czemu się dziwić? To tekst o dwojgu przyjaciół - gdyby przedstawić tę historię tylko z jednego punktu, byłoby to pół fanfica. Doskonale oddałaś zmiany w ich nastrojach wynikające z kolejnych słów, z poznania prawdy i spojrzenia na sprawę.

Bohaterowie - ach, jakże kanoniczni! Jakże prawdziwi i zgodni z rzeczywistymi wizerunkami! Czytając, mam ich przed oczami - mam ich gesty znane z anime, mam ich głosy, mam ich spojrzenia. Nie mogło być lepiej. Yumichika - silny i delikatny, żałosny i pełen godności. Piękny. W żadnym wypadku nie wyszedł jako przesadzona czy przerysowana postać. Ikkaku - porywczy, ale i myślący; mający swoje zasady, ale zdolny do zweryfikowania ich w obliczu konieczności. Jeśli spróbuję sobie wyobrazić taką sytuację i trochę wczuć się w jej uczestników, myślę, że Yumichika i Ikkaku są bardzo realistyczni. Ostatecznie przeżyli mały wstrząs, obaj. W takich chwilach ludzie zawsze są wrażliwsi, więcej odkrywają ze swego wnętrza. A terapia wstrząsowa w postaci poharatanej twarzy Pięknisia robi odpowiednie wrażenie - nie tylko na Ikkaku.

Ślicznie, cudnie i słodko opisana prawdziwa przyjaźń, dla której dokonuje się trudnych - ale jednak jedynych słusznych - decyzji. Teksty o honorze, podobnie jak czytelniczce Turkusowej, niezmiernie mi przypadły do gustu. Może to zboczenie lekarza, ale też z upływem lat nauczyłam się uważać, że życie jest wartością większą od honoru, od czegokolwiek. Oczywiście, honor jest sprawą istotną, ale są istotniejsze. Dlatego moim ulubionym fragmentem tego tekstu jest chyba akapit/wspomnienie o Rukongai: "W Rukongai miarą były siła i męstwo. Nikt nie przejmował się czymś tak niezrozumiałym i niepraktycznym jak honor." I późniejsze stwierdzenie, jak bardzo zmieniło ich przyjście do Seireitei - czy na lepsze? Wczułam się w ten tekst tak mocno, że sama się wzburzyłam przy okazji tych gadek na temat honoru. I brawa za wtrącenie słów Kenpachiego o szczęściu - jakże są prawdziwe!

Podoba mi się ten tekst, podoba jak diabli. Jest wzruszający, jest (momentami) zabawny (Pąki rządzą, choć Oko jest niewiele w tyle), budzi emocje. Jest świetnie napisany i utrzymany w klimacie, który fascynuje czytelnika. A na koniec jest słodko - i nie mam na myśli buziaków, tylko tę atmosferę spokoju, kiedy można spocząć w opiekuńczych ramionach przyjaciela, który wybaczy, bo wie, że w podobnej sytuacji postąpiłby to samo. Naprawdę chcę ich zobaczyć pod tym drzewem, Stokrot. I pamiętaj o pokrzywie! :)

Gratuluję - i czekam na więcej!
TurquisePL chapter 1 . 6/18/2009
Mam nadzieję, że oczy mnie nie mylą i naprawdę nie widzę tutaj "Completed". I, że będziesz to kontynuował(?) :D

Świetne opowiadanie, tym bardziej mi się podoba, że (przynajmniej jak na razie) nie ma yaoi. Mam już trochę dość romansów YumichikaxIkkaku. W przeciwieństwie do "Friendship" ;]

Przemyślenia Yumichiki. Przemyślenia Ikkaku. Wszystkie są świetne. Oddałeś(?), wydaje mi się, prawdziwą istotę ich przyjaźni. I pewną głupotę obu stron. Naprawdę, nigdy nie pojmę ich tzw. "honoru", który zezwala na skazanie przyjaciół na śmierć... Ja bym to nazwała raczej dziecinadą, ale może dlatego, że jestem dziewczyną.

Pisz dalej! :D