| Reviews for Tajniki sztuki konwersacji |
|---|
OxymoraPL chapter 1 . 6/16/2015 No tak się po prostu, kurwa, nie robi. (Co oznacza mniej więcej tyle, że oczywiście, że się robi i kocham tego fica, ale jestem zbyt zdruzgotana, żeby to powiedzieć od tak.) Uch, nie wiem, co mam tu napisać, nigdy nie byłam komentującym typem... Po prostu ten one-shot jest świetny i mimo że bolało to cholernie, cieszę się z możliwości przeczytania tego. (Te zapędy masochistyczne...) |
A chapter 1 . 3/4/2014 Zabijasz. To bylo okropne. To znaczy genilne, ale okropne. Brrrr. Angst wszedzie. Kocham twoja tworczosc. A, |
Filigranka chapter 1 . 10/15/2012 Z drobiazgów: "Cissy mówiła mi kiedyś, że Syriusz przeżył kiedyś głęboką fascynację jej czerwoną suknią balową. Oczy Lupina zabłysły i nachylił się bliżej. - O tym nie słyszałem. - Bella twierdziła, że Syriusz koniecznie chciał mieć taką samą. Podobno chodził po domu i głośno domagał się, jeśli nie zakupu, to chociaż powrotu „szlycznej sukenki". Bella zupełnie go nie interesowała, liczył się tylko jej ubiór. Kiedy w końcu wpadła do nas przed jakimś balem, Syriusz przywitał się z jej suknią, a ją samą pominął. No, ale to wersja Belli, a jej nie wolno do końca wierzyć. Bella nigdy nie przepadała za Syriuszem". To czyja w końcu tak sukienka była? Narcyzy, Belli? Bo mam wrażenie, może błędne, żę fragment podaje sprzeczne informacje w tej materii. Poza tym, to jest bardzo, bardzo dobry fik. Napięcie trzaska, serdeczność Lupina, która jest udawana, ale oczywiście działa, bo ludziom jest trudniej skrzywdzić - piękna manipulacja, a ja zawsze lubię dobrą manipulację (z drugiej strony, czemu miałby ułatwiać zabicie siebie?). No i pistolet na oraz wstawki Regulusa, które przypominają o teatralności tego "zwykłego wieczoru" (teatr lubię chyba tak samo, jak manipulacje, socjotechnikę i łamanie ludzi... Remus łamie tak naprawdę Regulusa, bardzo zgrabnie go łamie, po kolei, zgodnie ze wszystkimi zasadami, mmmmm, jakie to śliczne napięcie jest; w końcu metody są te same, cel inny, niektórzy powiedzą "dobry") - oraz o prawdziwym, groźnym świecie, w którym zawahania skazuje na śmierć. I oni obaj to wiedzą, ale Lupin nie jest święty, więc przecież nie będzie się dla wroga poświęcał. Och, Regulus, który nie umie sobie odmówić wypomnienia na końcu, takiego małego, pustego popisu siły jest świetny, bardzo, bardzo prawdziwy w tym; młodzieńczy. Co jueszcze... ładne wplecenie muzyki i konkretnego utworu; ładne zaakcentowanie dystansu Blacka względem familii, dystansu, nie buntu - w końcu ten drugi z czegoś musiał wyniknąć. Tak, to nie jest specjalnie racjonalny komentarz. Zwalmy to na mój zalany wszelakimi możliwymi hormonami szczęścia mózg, dobrze? Tak rzadko, tak strasznie rzadko znajduję w fikach manipulacje i szarość, i dobrą stronę, która jest dobra, ale nie święta, i napięcie, i to wszystko-wszystko, co tak uwielbiam a co jest tutaj. |
lucynapilo chapter 1 . 2/28/2010 O matko! Cały czas czytałam w napięciu, chociaż wiedziałam, że nic nie może się wydarzyć. Chyba podświadomie udzielił mi się ten głęboko ukryty strach Lupina. To oczekiwanie na nieuniknione. Nie wiem co w sobie masz, ale piszesz niesamowicie. Potrafisz przelać na papier (monitor) odczucia swoich bohaterów w taki sposób, że czytelnik MUSI je poczuć. Chylę głowę i proszę o więcej takich ubogich w akcję tekstów. Pozdrawiam cieplutko Lucyna |
Puchissima chapter 1 . 1/24/2010 Och uwielbiam cię. Od historii z kradzieżą horkruksa jestem zakochana po uszy w Regulusie, a nigdzie nie mogłam znaleźć niczego dobrego o nim. A tu Regulus - i Remus którego kocham prawie tak samo bardzo! Jesteś moim mistrzem 3 Poza tym opowiadanie oczywiście mistrzowskie: ciepłe i miłe i tulącego do serca, a okazuje się, że wcale nie. Aż czuję zapach tego ciasta! I mam pytanie: czy "Okrutne buty" istnieją? Podziwiam i wielbię :) |
elyanell chapter 1 . 3/31/2008 jak zwykle fantastyczne opowiadanie. niesamowite zakończenie i cudowne postaci.. ach, jesteś naj. |
dea oriantin chapter 1 . 3/22/2007 tym pistoletem to dostałam jak pięścią w nos. o... czytając to opowiadanie tworzyłam sobie jakiś obraz postaci. wątpiący Regulus, zawsze przyjazny, otwarty Remus... ta rozmowa była tak prosta, przyjacielska. w ogóle pomysł z ciastem - kuchnia to zawsze serce domu, pieczenie ciast w atmosferze świąt ma tyle wspólnego z atmosferą rodzinną, przyjaźnią... wyprowadziłaś mnie w pole. :) Remus okazał się być sprytnym a wyrachowanym dyplomatą (choć kto go tam wie, może tak naprawdę jeszcze głębiej, pod tym strachem i pieczeniem ciasta był przyjazny Regulusowi?), a Regulus przestał wątpić, za to się zdecydował. nie wiem, co o nich myśleć. a właściwie to wiem, ale trudno mi się z tym pogodzić. brawo, ayass. :) |
natasha7a chapter 1 . 2/25/2007 Oj, tak. To jest to, co Tygryski lubią najbardziej. Regulus, taki prawdziwy i zagubiony. Przez Ciebie zaczęłam go lubić, ty wiedźmo paskudna! ;) I Remus remusowaty, co cenię, bo sama tak nie umiem. Naprawdę, jestem pod wrażeniem. Zwłaszcza zakończenia, bo czułam się, jakby ktoś mi spuścić fortepian na głowę. Przed mistrzostwem chylę tiary. |
Univien chapter 1 . 2/8/2007 Tydzień miałam, żeby się z tym tekstem zapoznać. Albo raczej przetrawić, przemyśleć. Wyjeżdżałam zaraz następnego ranka, gdy wkleiłaś go na Udało mi się wprawdzie o szóstej rano wstać i go przeczytać, ale o żadnym komentowaniu nie było już mowy. Jak to mówią pośpiech jest wskazany jedynie przy łapaniu pcheł XD. Potem jeszcze drugi tydzień siedziałam i myślałam, co by tu mądrego napisać. Niewiele wymyśliłam – nic nowego Ale za to odkryłam przyczynę tak niewielkiej ilości komentarzy (pomijając wklejanie w mało popularnych miejscach XD) – otóż zawierasz w swoich tekstach tyle emocji, że czytelnik po lekturze ma taki mętlik w głowie, że musi poważnie przemyśleć całego fica. Tylko że jak już go przemyśli, to sam nie pamięta, co tak naprawdę chciał powiedzieć. XD W każdym razie siedzę teraz, słucham tej całej Vaughan, bo tak jak to było przy „Kluczu wiolinowym” bez zapoznania się z piosenką „Suzannah” te opowiadanie nie byłyby takie prawdziwe (swoją drogą od dawna już czaję się na Zmartwychwstanie Tołstoja, choć średnio mi to wychodziXD), zgadzam się z Syriuszem, że to muzyka dla stulatków, czytam po raz kolejny i myślę nad tym, jak ty to robisz, że w jednym tekście można odnaleźć aż tyle przesłań. I odnoszę takie dziwne wrażenie, że dla każdego morał jest zupełnie inny. Dla mnie bynajmniej niepozytywny. Jak zwykle mnie zaskoczyłaś. Bo to opowiadanie byłoby piękne. I smutne, i melancholijne, ale z pewnymi przebłyskami słońca. Posiedziałabym nad nim, popłakała, a potem stwierdziła, że jednak brakuje mi w nim czegoś twojego. Ale nie. Nie było tak. Bo to by było za proste, czyż nie? Tym trzecim zdaniem od końca sprawiłaś, że mój misternie ułożony plan runął rażony wściekłością. Głupie rozdmuchane poetyckie porównania? Być może, ale nie potrafię pisać po ludzku po takiej dawce emocji. Nigdy, przenigdy nie sądziłam, że będę potrafiła znienawidzić twojego Remusa. Ba! Nigdy nie sądziłam, że będę wstanie czyjegokolwiek Remusa choćby i znielubić. No cóż, dalej tak jest. Lupin to Lupin i nic na to nie poradzę. Ale jest za to prawdziwy żal i wściekłość. Jakby własny przyjaciel wbił mi nóż w plecy. Niedościgniony ideał, wzór do naśladowania zrobił coś nie tak. Zachował się nie poremusowemu. Zachował się, jakby się głębiej zastanowić, po raz pierwszy po ludzku. Prawda jest taka, że każdemu byłabym to w stanie wybaczyć. Jeżeli Syriuszowi mogłam darować podejrzewanie Remusa o zdradę to nie mam innego wyjścia. Ale nie jemu! Przecież on ufa wszystkim ludziom, wierzy, że przyszli, by mu pomóc w upieczeniu ciasta, choćby i na ramieniu mieli wytatuowany Mroczny Znak i paradowali w nim w koszulce własnego brata. Bardzo idealistyczna wizja, wiem, ale tak widzę tego, twojego!, Remusa. Uwielbiam moment, kiedy Regulus opowiada o Syriuszu i sukience Belli. Uwielbiam rozmowę o muzyce, tłumaczenie piosenki Sowiego. Uwielbiam fragment: „- To niebezpieczne czasy – powiedział. – A tu nie ma żadnej ochrony. Każdy mógłby wejść i zamordować cię w twojej własnej kuchni. Lupin nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się, jakby wiedział coś, o czym Regulus nie miał pojęcia. Na odchodnym powiedział mu, że następnym razem, gdy się spotkają powinni już mówić sobie po imieniu. Regulus nie powiedział mu, że ich ponowne spotkanie jest mało prawdopodobne. Nie wspomniał o tym, że za kilka dni najprawdopodobniej będzie martwy.” I uwielbiam czuć smak szarlotki, za każdym razem, gdy czytam tego fica. Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie uderzyła. To ciągła obecność Severusa, chociaż być go tam właściwie nie powinno. Regulus jak jego wychowanek. Remus jak jego ofiara. I podobieństwo kuchni Syriusza i jego. Dla mnie to bardzo podejrzane XD Fascynujące, a wręcz zadziwiające jest to, że ty każdą postać tworzysz jakby od początku. Po swojemu. Szczególnie po Regulusie to dostrzegam. Wiem, że w kanonie nie ma o nim prawie nic, ale naczytałam się już sporo opowiadań z młodszym Blackiem w roli głównej i jakkolwiek każdy z „tamtych” Regulusów był do siebie stosunkowo podobny, tak twój jest nowy, inny, bardziej… jabłkowy ’ Muszę przyznać, że to jeden z najważniejszych atutów twojego pisarstwa, które tak bardzo mnie urzekło. Umiejętność kształtowania postaci. Tylko pozazdrościć. Na koniec chce powiedzieć, że czuję się ogromnie zaszczycona, że zadedykowałaś mi ten fic. Duma ogromna mnie rozpiera i będę ci chyba wdzięczna do końca życia. Dalej sądzę, że nie zasłużyłam. *hugs* I przepraszam, że tyle czasu zajęło mi skomentowanie. A tak przy okazji to wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, które są, jak zdążyłam wypatrzeć na lj, już jutro. Spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia, pomyślności i czego tam się zwykle życzy. A, i nieustającej weny oczywiście ;) ;* |
Zebra chapter 1 . 1/21/2007 och, niesamowity fanfic! nie dość , ze z Remusem |