Reviews for Ziemia niczyja
atramaj chapter 1 . 8/20/2016
uwag brak, naprawdę świetnie napisane
Guest chapter 1 . 8/29/2012
Więc tak... Nieważne, czy jesteś chłopakiem, czy dziewczyną... Nieważne, ile masz lat... Ale powiem jedno... To, co teraz przeczytałam, mną wstrząsnęło... Autorze tego tekstu, jestem dumna, że żyje na tym świecie co Ty... To jest piękne. Cudowne. Lepsze niż cokolwiek innego, co czytałam. To tyle... Po prostu dziękuję, że było mi dane to przeczytać.
Agusss chapter 1 . 8/9/2011
Jest to jeden z lepszy fanficków jakie kiedykolwiek czytałam! Tak dobrze dobrane do siebie słowa, pięknie oddany klimat tekstu! Arcydzieło! Właśnie takich tekstów szukam zawsze w nadziei, że je znajdę! I to o Remusie&Syriuszu! 3
Puchissima chapter 1 . 1/21/2010
No ja nie wytrzymam. Jakimś cuden popłakałam się na szczęśliwym zakończeniu. Jesteś chyba mistrzem świata, trudno, musisz się z tym zmierzyć ;)

Masz tak cudowny styl, że po prostu się rozpływam, masz fabułę, a obok coś drugiego słożonego z wiosny, zimy, słońca i śniegu i nie wiem co to jest, ale wzrusza i dotyka i głaszcze i jest miękkie i ciepłe. Lubię to.

Tylko jedna rzecz: mniej więcej w 13 akapicie od dołu jest "nienawidzić coś" zamiast "nienawidzić czegoś". Wydaje mi się, że to błąd.

Słuchałam do tego opowiadania "Butterfly Mornings" Hope Sandoval, polecam pasuje idealnie.
Amelia E. Adler chapter 1 . 10/10/2006
Jej, faktycznie to-to sliczne jest. Polecano mi to opowiadanie jako piękny slash RL/SB (do slashy jako takich nic nie mam, ale akurat ta para wywołuje u mnie ataki apopleksji) i rzeczywiście, świetny slash. Wzruszający, no. Łagodność bije z niego, ciepło (wbrew pozornej równowadze zimna i ciepła) takoż. Przy tym ładny styl, płynny, lekki. Oj, niezbyt oporną masz klawiaturę. Albo lekie pióro, jesli piszesz w tradycyjny sposób ;)

Niewątpliwie jest to piekny slash, ale na pewno nie RL/SB. Bo o ile Remus nie odbiega aż tak bardzo od swojego kanonicznego pierwowzoru (chociaż też odbiega!), to Syriusza bym nie poznała w ogóle. Innymi słowy, nic by się nie zmieniło, gdybyś pozmieniała imiona i nazwy własne. Nadal byłby to piękny, wzruszający slash z jakąś parą. Naprawdę, nie poznałabym Twoich bohaterów, gdyby nie imiona.

No.

Ale poza tym - śliczne *-*

Jakkolwiek jest kilka literówek i błędów interpunkcyjnych... Popraw, albo daj do poprawy becie, bo choć nie jest ich zbyt dużo, to jednak coś się poprawić da (a w dążeniu do doskonałości winniśmy być nieubłagani, nieprawdaż?).

Pozdrawiam,

Nietoperzyca.
NataszazzaBuga chapter 1 . 10/30/2005
To jest... cudne. Uwielbiam rzeczy, po przeczytaniu których w sercu zostaje drzazga. Właśnie w sercu, nie w umyśle, bo twoje opowiadanie nie rozgrywa się na poziomie myśli, przynajmniej nie w sferze tych zwerbalizowanych. Ono wbija się cienkimi pazurkami w klatkę piersiową i zostaje tam długo, długo. Ty splatasz słowa w siatki tak, że łapią się w nie tysiące motyli smutku i melancholii, które obsiadają niczego nie spodziwającego się czytelnika i zostają przy nim nawet gdy już skieruje swe myśli w zupełnie inne rejony. Zastanawia mnie tylko czemu pod tym tekstem jest tak mało komentów, może powinnaś umieścić go gdzieś gdzie zwróci na siebie należytą uwagę?
Milen Cassandra Riddle chapter 1 . 4/19/2005
Szczesliwe zakonczenia? hm. Nastepnym razem umiesc jakies ostrzezenia przy uwagach odautorskich. Niektorzy ludzie nie maja za grosz empatii w stosunku do biednych tuszy do rzes... Ale tekst swietny. Czy juz wspominalam (mniej niz sto razy), jak bardzo podoba mi sie twoj styl? Ale zebys nie uleciala na tych pochwalach do nieba, bo tam ponoc komputerow malo i mniejsze bylyby szanse na wiecej twoich tekstow pare slow krytyki. Pierwsze slowo krytyki: skond siem wziol ten kont (drugi akapit, gdzies pod koniec). Slowo krytyki numer 2: Czy naprawde musialas az tak sfeminizowac Syriusza (10 akapit, pierwsza linijka) i Remusa (9 akapit linijka druga)? (chodzi mi oczywiscie o brutalna eksmisje formy masculinum). I slowo krytyki ostatnie - (rowniez w 10 akapicie - cos pechowy byl) nie chce zbytnio narzucac swojego stylu, ja jednak czesciej uzywam formy "mysli o tym". To tyle jesli chodzi o moje druzgocace slowa krytyki po ktorych prawdopodobnie nie bedziesz chciala sie juz do mnie odezwac. Na dodatek nie moge zrekompensowac nawet moich jadowitych slow przez pomoc w znalezieniu spolszczonej wersji wiadomego slowa bo sama nie mam pojecia. Jednak caly cza sadze, ze piszesz swietnie (tlumaczenie: tak latwo sie mnie nie pozbedziesz) i chociaz watpie, zeby cokolwiek to zmienialo zaznaczal okienko wysokiej rekomendacji na dole recenzji. Pozdrawiam
dragonlady 44 chapter 1 . 4/19/2005
Świetne to jest... Zakończenie nie mogło być lepsze, bo ja też lubię gdy kończy się szczęśliwie. Brakuje mi słów tak właściwie, bo... no nie mam żadnych uwag. Uwielbiam twoje pisarstwo.

A ten fanfik ciekawei by było zobaczyć w wersji rozwiniętej, co ty na to? Trochę brak mi szczegółów na temat śmierci rodziców Jamesa itp.

Och, gratuluje kolejnego wzruszającego, boskiego fanfiku. Oby tak dalej. :-*