Reviews for Celny strzał
milaszek chapter 18 . 6/11/2014
Cała przyjemność po mojej stronie Amiga. :) I tak oto w finale akcja i emocje na niczym nie straciły, a wręcz z każdym rozdziałem rosły i rosły. Piękne zakończenie historii, która konsekwentnie dażyła do tego miejsca. Aż chce sie czytać kolejne opowieści tak świetnej autorki. Jestem tak pozytywnie zaskoczony pomysłowościa i naturalnościa tego rodziału, chociaż spodziewałem się, że Amiga szykuje coś specjalnego jako podsumowanie. Na poczatku pięknie ukazane rozdarcie emocjonalne Victorii i uczucia dwojga zakochanych. Szukała jakiegoś sposobu na ulżenie sobie w trudnym momencie ale radość ze wspólnej chwili okazała się najważniejsza. I rzeczywiście, dobrze iż nie poznała całej prawdy o tej sytuacji To mogłoby prześladować kogoś tak wrażliwego i czułego na punkcie Zorro jak Victoria. Jeśli chodzi o watki serialowe, to jak zwykle sa bardzo trafnie i wymownie wplecione. Wiadomo czemu tam sa a i umieszczone w konkretnym celu nabieraja ciekawego znaczenia. W drugiej części przygladamy się za to emocjom Felipe i nasza autorka udowania iż może genialnie przenikać przez każda z postaci. A ponieważ uwielbiam Felipe, bardzo mnie to cieszy. :) I cóż, to było jakby urocze wiedzieć co działo się w jego głowie, ten strach o swego Pana. Znamy to, każdy z nas o kogoś się troszczy, a więc jego poczucie ulgi gdy spotkał swojego kochanego opiekuna było dla mnie wręcz wzruszajace. Tak samo jak jego późniejsze pretensje i próba uświadomienia jak niewłaściwe było to co przygotował Diego. To jak potrafił na niego naskoczyć, mimo braku głosu. Emocje sa najważniejsze. Ja swoja droga pochwalę Diego za pomysłowość, chociaż trzeba przyznać,iż ten plan był bardzo ryzykowny. Świetnie wyjaśniłaś nam dlaczego tak jest, przytaczajac przykładymożliwych rozwiazań. Rzeczywiście możne zrozumieć pretensje chłopaka. A w Diego to ja własnie zawsze podziwiałem ta umiejętność odciagania negatywnych emocji i myśli, choć tak wiele nerwowym, niebezpiecznym sytuacjom musiał stawiać czoła. Końcówka jest w stylu, który jak najbardziej uwielbiam. Czyli z humorem, symbolika, iż wszystko wróciło na swoje miejsce. I świetnie zauważyłaś iż inteligencja Diego pozwala mu wybrnać z wielu sytuacji, a nam pozostaje się zabawiać tym, jak Felipe, któremu najwyraźniej również podoba się zaradność naszego bohatera. To jak pięknie sztuka usprawiedliwienia.:) A Ja wcale sobie nie życzę aby to był koniec. Niech to będzie nowy poczatek i zapowiedź ciagu dalszego. :) Szczerze na to liczę. :)

Pozdrawiam. :)
Filigranka chapter 18 . 6/10/2014
Ano, ilość wszystkich "gdyby" jest oszałamiajaca, jak to zwykle w takich opowieściach - w końcu cuda wymagaja wielu zbiegów z więzienia okoliczności. I fajnie, że to jako autor na końcu niejako pokazujesz, taki mały element meta, a cieszy.

No i wściekły Felipe, którego, inaczej niż Victorii, nie można zbyć byle pocałunkami i obietnicami miłości (ach, te kobiety...) - cudne. Tak samo, jak "zawieruszona" popielnica i nagła troska Diega.

(jeden drobiazg - kropki powinny być po cudzysłowie, nie przed nim ;)).

A całość się bardzo dobrze czytało - idealnie w tonacji serialu, dużo przekomarzanek-w-obliczu-śmierci (Ramone i Zorro! łii) i dramatyczne zwroty akcji. Skomplikowana forma przeplatywana też się, moim zdaniem, obroniła, nawet jeśli na poczatku wprowadzała nieco sztucznego rozgadania, to utrzymywała napięcie - no i skrywała fabularna niespodziankę.
Siean Riley chapter 18 . 6/8/2014
Ano, szczęście się przydaje. I choć Zorro, mimo obaw, zdołał ugłaskać i przeprosić Victorię (świetne jest to jego niepewne zerknięcie na łyżkę w jej ręce), to z Felipe nie poszło mu tak gładko. Cóż, i tak miał szczęście, że Felipe nie przyszły na myśl te same pytania, co jemu poniewczasie. Zaryzykował, i to bardzo, a udało mu się tylko dzięki łutowi szczęścia. Dobrze, że wie, na ile sposobów mogło wszystko pójść nie tak - następny plan będzie z całą pewnością lepiej przemyślany.
A finał z popielniczką jest przeuroczo w stylu serialu.
milaszek chapter 17 . 6/6/2014
Każda z postaci jest świetnie przeanalizowana. A Ramone... jak ja go rozumiem. :) Ta przykra bezsilność budzi w biedaku obsesję, nad która trudno mu zapanować. A im bardziej się stara tym jest większa. :) Bardzo ciekawym było poznać nastawienie żołnierzy. W końcu najważniejsza jest motywacja. :) Już wiemy czemu Zorro miewa tak niebywałe szczęście. ;) Dobrze, iż Ramone nie wie o tym, jaki stosynek mają jego "wierni" żołnierze. Wówczas mieliby przechlapane. ;) A Gomez jeśli rzeczywiście ma takie aspiracje iż chce walczyć o sprawiedliwość to nie mógł znaleźć gorszej roboty. Przynajmniej dopóty póki to Ramone sprawuje urząd. Bardzo mnie ciekawi co czeka nas w finale. L, witaj w naszym świecie "lisich" przygód. :)
Siean Riley chapter 17 . 6/2/2014
No tak, wszystko wraca do normy. Czy raczej tego, co w Los Angeles uchodzi za normę: żołnierze gonią Zorro, oczywiście bezskutecznie, a alcalde w swoim gabinecie przeklina w bezsilnej złości, bo Lis wyprowadził go po raz kolejny w pole i upokorzył. Chociaż, jakby się Ramone zdołał opanować i uspokoił, to może nie byłby taki zły - w końcu nie musiał rozstrzelać lojalnego, jak się okazało, kaprala.
A scena z nauki strzelania znakomita i taka... ciepła. Przyjacielska właściwie. Faktycznie, skoro Zorro szkolił alcalde, by ten zdołał stanąć do pojedynku z angielskim szermierzem, i to na jego prośbę, to tym bardziej nie miał oporów przed wyszkoleniem żołnierza, wobec którego miał, było nie było, dług wdzięczności i który właśnie przez brak wyszkolenia wpakował w tarapaty i siebie, i samego Zorro.
A skoro zaczęło się od tego pechowego, chybionego strzału kaprala do rabusia, to i pięknie celny strzał tego samego kaprala nam opowieść kończy. Przynajmniej, jeśli idzie o Gomeza, bo Zorro chyba jeszcze ma coś do załatwienia...
Filigranka chapter 17 . 6/2/2014
O, to rzecz od samego poczatku ukartowana była? A to niespodzianka - i sprawne odwrócenie zwykłej kolejności narracji.

No i ta radość Gomeza po usłyszeniu wrzasków - bardzo komiczna, bardzo filmowa. A Ramone może upokorzony, ale bynajmniej drania mi nie żal, przedstawiłaś go odpowiednio odpychajaco - nie w okrucieństwie, a w marnej nikczemności. No i tym błaganiu o litość.

Ciekawe były te rozważania o konieczności bycia o dwóch różnych stronach mimo zrozumienia. Et, etyka żołnierza/sprawy, trudna pani - ale zawsze ja miło zobaczyć. No i do ślicznych zawirowań fabularnych prowadzi, podstępów, dylematów...
L chapter 16 . 5/26/2014
Super :) świetne budowanie napięcia :)
Siean Riley chapter 16 . 5/27/2014
Ufff... Dramatycznie było. Wpierw szok, że jednak, po tylu latach, tylu potyczkach, alcalde dopina swego, a Zorro ginie. Ta chwila ciszy, gdy nawet Victoria zemdlała, gdy kapral Gomez stoi oszołomiony tym, co zrobił, co musiał zrobić, a w pamięci Luisa Ramone ożywają wspomnienia przegranych starć. I ta drobna uwaga, że właściwie to się już przyzwyczaił, że Zorro wyprowadza go w pole, że właściwie, to nie wierzy własnym oczom, że tym razem wygrał. Dopiero po chwili ośmiela się marzyć, jak teraz będzie wyglądało jego życie.
I nieoczekiwanie okazuje się, że jednak miał rację, nie wierząc w swoje zwycięstwo. Że Zorro potrafi, jak to już raz udowodnił, wrócić zza grobu. A że wraca w bojowym nastroju? No cóż, przez te parę minut, kiedy nasz zamaskowany obrońca pueblo tkwił na muszce muszkietu, alcalde zdążył rozpalić jego furię do białości, kpiąc, chełpiąc się i grożąc Victorii. Ramone miał szczęście, że Zorro ma zasady i awantura skończyła się dla alcalde rozbitą wargą i pociętym ubraniem.
Gorzka przegrana Ramone zamiast słodkiego sukcesu, ale mogło być znacznie, znacznie gorzej...
A jednocześnie zaznaczyć należy, że to bardzo filmowy, serialowy zwrot akcji - coś równie zaskakującego, jak nagle żywy nieboszczyk w trumnie, armata, która wybucha, czy gazeta, w której wydrukowano niekoniecznie to, co sobie życzył alcalde. Zorro ma talent do odwracania biegu wydarzeń na swoją korzyść.
Filigranka chapter 16 . 5/26/2014
Ach, no i tak lis umknł - zamiana muszkietów. Sprytne. No i pozwoliło nam wszystkim przeżyć wielki moment strzału, napięcia.

A potem alcade, cóż, traci szansę na jakiekolwiek słowne gierki, czego mi trochę szkoda. Zorro jest na takie przepychanki zbyt honorowy, choć przecież trafia celnie - ale widać, że to złość, słuszny gniew i niedawny lęk przemawiaja przez niego, nie chęć upokorzenia przeciwnika. Aczkolwiek ta jest pewnie miłym bonusem.
Uwaga o tym, że Ramone był dobry, po trosze z musu, po trosze z nawyku, dla żołnierzy, że lubił o sobie myśleć, iż jest dobry - bardzo celna. W końcu nikt nie jest chodzacym złem, a ci, którzy jednak próbuja, szybko traca władzę.
milaszek chapter 16 . 5/26/2014
Tak, to moja bajka. Wielką przyjemność zrobiłaś mi tym rozdziałem. Cały fanfick zyskał takiej magii. Muszę przyznać, iż pierwszy raz miałem dreszcze podczas czytania, a nawet jeśli miałem to dawno. Mam na myśli również moment, w którym przytoczyłaś tak sprytnie moje ulubione, ukochane cytaty z serialu. Mistrzyni moja! :) I napisze Ci kolejny raz jak podziwiam cie za przenikanie przez postać Ramone. Widać jak bardzo ta postać jest ważna dla Ciebie. I potrafisz to pokazać, oj potrafisz. Nawet powiedziałbym, że dodajesz mu barwy i pozwalasz lepiej nam go zrozumieć. Gratuluje. Jak zawsze czekam co dalej. :)
milaszek chapter 15 . 5/24/2014
Ruszyła w kierunku, który mnie zastrzelił. I Siena mnie straszy ale ja staram się myśleć, że kwestia tego strzału będzie zaskakująca. :)
Siean Riley chapter 15 . 5/18/2014
Pada strzał.
Proste słowa, ale nasuwają się obrazy:

Huknął strzał. Impet kuli rzuca Zorro w tył, na mur zaułka. Banita na moment opiera się plecami o ścianę i zaraz osuwa bezwładnie na ziemię, niczym marionetka, której odcięto sznurki, brudząc pyłem ulicznym czarny strój. Peleryna rozkłada się wokół jego ciała jak plama krwi, rondo kapelusza zasłania twarz...

I, pada strzał, a nie salwa, zatem Gomez zdołał się przełamać, wybrał jedną śmierć zamiast dwóch. Przeszłość dogoniła teraźniejszość i wiemy już, jak doszło do tego, że Zorro znalazł się pod lufami muszkietów, a Gomez dostał do wyboru: zginąć wraz ze swym zamaskowanym "nie-przyjacielem", albo zabić człowieka, którego podziwiał i który uratował mu życie.
Luis Ramone musi czuć się zwycięzcą...
milaszek chapter 14 . 5/15/2014
Świetny rozdział. Alcalde bez swoich ludzi nie miałby kim dysponować. ;) Trzeba przyznać, że w tym odcinku połaczenie dwóch linii czasowych jest niesamowicie spójne. Mam wrażenie, że sytuacja kulminacyjna troszkę stoi w miejscu, natomiast kwestia uwolnienia Gomeza bardzo mnie wciagnęła. Mam nadzieje, iż dowiemy się więcej o tym jak Zorro się zrekompensuje. :) Zawsze uwielbiam gdy to robi. :)
Siean Riley chapter 14 . 5/12/2014
No tak, Ramone może się uważać za dobrego przełożonego, choć poniekąd wynika to z tego, że jego los jest ściśle związany z losem żołnierzy. Bez posłusznych sobie lansjerów alcalde mógłby tylko potupać nogami i pokrzyczeć, zamiast egzekwować swoje wyobrażenia o prawie. Chyba wie o tym i stara się, by nie przeciągnąć struny, nie wzbudzić wrogości w tych, którzy praktycznie gwarantują mu całość skóry. A i tak wie, że nie do końca może być ich pewien, że potkną się, podbiją rękę, pomylą drogę - jeśli będzie chodzić o Zorro. Nic więc dziwnego, że alcalde tak rozwścieczyła zdrada Gomeza, a jednocześnie widać, jak zależy mu na znalezieniu innego wyjścia z sytuacji niż egzekucja niesubordynowanego żołnierza.
Ale lepszym przełożonym jest Mendoza. Poczciwy sierżant, który jest gotów wziąć winę na siebie, byleby tylko ratować podwładnego. I tak jest tym przejęty, że nie dostrzega nawet złego samopoczucia don Diego, choć martwi się, że ranny Zorro nie zdoła przyjść z pomocą. A potem jest gotów zgodzić się nawet na zabicie Zorro, jeśli to ma ocalić Gomeza. Ba, sam by się tego podjął, gdyby miał pewność, że to uratuje kaprala. Choć może rzeczywiście lepiej, że alcalde nie wystawia jego na taką próbę lojalności...
No i wiemy teraz, jak się skończyło to pierwsze podejście do egzekucji kaprala - na polecenie Zorro sierżant unieszkodliwił muszkiety, kapral zniknął w dymie... Ale, jak widać, wrócił, tylko po to, by znów trafić do aresztu. Alcalde jest naprawdę mściwy.
Choć może rzeczywiście śmierć Zorro wprawi go w tak dobry nastrój, że kapralowi zostanie darowana kara? W końcu, strzelając teraz do Zorro, Gomez naprawi swój wcześniejszy "błąd".
milaszek chapter 13 . 5/9/2014
Uwielbiam to zdanie z końcówki rozdziału. To jak świetne podsumowanie wielu kwestii. W Pueblo lepiej być lojalnym wobec siebie nawzajem niż naszego alcalde Los Angeles. Bardzo mi sie również ppodoba, iż każdy rozdział jest o czymś innym. Ciekawe co dalej przygotowała nasza Amiga. Jako wątek poruszy w kolejnym rozdziale.:)
48 | Page 1 2 3 .. Last Next »