| Reviews for Legenda i człowiek Cz VIII Echa przeszłości |
|---|
kasiaeliza chapter 24 . 4/24 Mieliśmy już młodzieńczy bunt Felipe, teraz kolej na zmienne nastroje ciężarnej. To chyba lepszy test cierpliwości dla Diego niż jakikolwiek alcalde. Kłótnia Victorii z poranionym Zorro dobrze oddała jej wszystkie wątpliwości i strach z iście Escalantowym temperamentem. Dobrze, że Alejandro to przewidział ;p Fanie też uwypukliłaś cichy układ między żołnierzami, Zorro a Victorią, jej zemsta była słodka Kapitalna sieć plotek, wiadomo było, że Dolores będzie chciała uderzyć, gdzie tylko może i faktycznie zbieżność w czasie wydarzeń mogła jej takie pomysły nasunąć. Rondel, którym kierował się Mendoza do LA, przywiódł mi na myśl opowieść jak Kubusia zaprowadziły do domu brzęczące garnuszki z miodem ;p Trafny tytuł - wyciągnęłaś chyba wszystkie "sprawy z przeszłości" z serialu, które kojarzę i wplotłaś je w teraźniejsze wątki. Doceniam też, że ani na chwilę nie dałaś oddechu ani czytelnikowi, ani bohaterom. |
milaszek chapter 24 . 7/26/2014 Ach, piękny bardzo obrazowy epilog. Właśnie to mnie fascynuje w naturze. Jest całkowicie obojętna bez względu na stopień tragedii jaki się wydarza. Później spada deszcz i zmywa wszelkie ślady. A potem przeszłość może się zachować jedynie w naszej pamięci. Ortiz okazał się być w porzdku, a De Soto? Odpocznie i pewnie znów coś szykuje. Zorro będzie miał zajęcie. :) I cóż, czekam cierpliwie. Najważniejsze iż będa kolejne przygody. :) |
Amiga.dlv chapter 24 . 7/25/2014 No tak, po tym, co się wydarzyło, w Los Angeles przez jakiś czas powinno być w miarę spokojnie. W obawie przed zatrutą wodą bandyci będą omijać pueblo, dla alcalde również lepiej, żeby się na trochę wyciszył, nie ściągał na siebie uwagi zwierzchników ani nie zadzierał z mieszkańcami. Co się stało, to się nie odstanie, nie wyprze się swoich czynów, może jedynie liczyć, że z czasem próba gwałtu na Zafirze i jego niebezpieczna żądza złota odejdą w niepamięć, a Ortiz nie zdoła mu bardzo zaszkodzić. Co do porucznika, to pozostało tajemnicą, czemu zawdzięcza swoje stanowisko, ale w jakikolwiek sposób go nie zdobył, teraz wykorzystał je w zgodzie z własnym sumieniem, pomógł ludziom i podejrzewam, że stąd u niego to poczucie ulgi. Rewolucjoniści spoczęli na cmentarzu, bez prawdziwych nazwisk, ale dzięki temu godnie, tak jak na to zasłużyli. Spoczęła także Mercedes, która, jak zapewne słusznie podejrzewa Victoria, wiele wycierpiała w małżeństwie i dlatego chciała za wszelką cenę uszczęśliwić młodych de la Vegów, tyle że inaczej niż oni sobie to szczęście wyobrażała, nie umiała zaakceptować ich niekonwencjonalności. No i cóż? Lato minęło, pozostawiając po sobie bolesne wspomnienia, ale życie toczy się dalej i w przyszłość trzeba spoglądać z nadzieją :-) Podsumowując, to był świetny tekst, którego komentowanie było czystą przyjemnością :D |
Filigranka chapter 24 . 7/25/2014 No i zakończenie, podsumowanie. Wszystkie cechy gatunku majace - domyka logicznie watki, tak społeczne, gospodarcze, jak polityczne, jak to u Ciebie - ale jednak kilka rzeczy pozostanie dla nas tajemnica, co się mi bardzo podoba, takie życiowe jest (życie Mercedes pozostaje dla nas zagadka, nie dowiemy się, co ja ukształtowało, mamy, tak samo, jak bohaterowie, tylko domysły - i czy inaczej bywa w rzeczywistości? Ortiz pewnie jeszcze wróci, ale na razie jego postać pozostaje w zawieszeniu, losy skargi jego i alcade sa przedmiotem domysłów, nie wiedzy, ładne to i prawdziwe). Miło, że Victoria była w stanie spojrzeć na Mercedes bez uprzedzeń i zrozumieć pobudki jej zachowań, to takie w jej stylu, w końcu też wiele przeżyła. Ostatnia akapit jest śliczny-śliczny, taki poetycki. |
milaszek chapter 22 . 7/20/2014 I przyszedł czas by Zorro swa siła i zrecznościa załatwił sprawę. Nie zapominajac o czarujacej charyźmie naszego bohatera. ;) I mamy świetny opis każdej jego umiejętności. Rzadzisz Siean. :) |
milaszek chapter 23 . 7/20/2014 Takie emocje w tym rozdziale. Jak zwykle nie dajesz nam zapomnieć iż zbliża się wielki finał kolejnej części. Mam nadzieje, iż będa kolejne. Świetna akcja żołnierzy. Postawa Mendozy jest dla mnie cud, miód i orzeszki. Właśnie za takie sytuacja uwielbiam ta potać. Z jednej strony niesforny żołnierz, gotów na to by jedynie posłusznie i z pokora wykonywać rozkazy przełożonych. Z drugiej przyjaciel Zorro, gotów wstawić się za nim całym soba. I wszystkie te opisy jak zwykle mistrzowskiej. Chciałem również z tego miejsca podziękować Ci z całego serca, iż czynisz moje dni piękniejszymi. Oby tak dalej. |
milaszek chapter 21 . 7/20/2014 Tak, końcówka rozdziału to coś pięknego. Uwielbiam kiedy bohater ma takie pragnienie czynienia swojej misji. Tak wielka determinacje. Ale cały rozdział jest piękny. Mamy genialnie wprowadzony watek detektywistyczny, jakże ważny w naszej wersji Zorro. I świetny humor w dialogach Diego z Vi. Fajnie widzieć, że rutyna nie wkrada się do ich zwiazku i sa tak samo ciekawi i charyzmaryczni jak zawsze. :) |
milaszek chapter 20 . 7/20/2014 Nie nazwałbym tego odrobina dramatu. Powiem więcej, nie wiem czy widziałem kiedyś takie skondensowanie w którejkolwiek wersji Zorro. Ale taki urok fanficka. :) W końcu nie musimy przejmować się formatem produkcji, granicami wiekowymi itd., jak twórcy NWZ. :) W Los Angeles może dziać się wszystko to co wymyśli nasza pomysłowa i ambitna Siean. I cóż, działo się, oj działo. Bardzo emocjonalny opis. Podoba mi się jak bardzo zmieniłaś sytuację, w której zginęła Mercedes. Uchroniłaś się przed porównaniem do tego serialowego rozwiazania. :) A Twoje jest równie emocjonalne, jak nie bardziej. Na pewno więcej w nim pomysłu i dynamiki. Akcja trzyma nas w napięciu przez cały rozdział. Budowa napięcia to kolejna umiejętność, która pięknie nam prezentujesz. Ale nigdy bym się nie spodziewał, że opiszesz emocje konia tak wiarygodnie. Widać Twoje wiedza obejmuje znacznie szerszy obszar niż technika szermierki, jazdy konnej i realiów życia w mieście. WOW. Ale koniec aktorów/rewolucjonistów jest bardzo dołujacy, nie wiem czy nie za bardzo. Na pewno nie pogardziłbym jeszcze paroma scenami z udziałem Zafiry. Czekałem na dialog rodem z odcinka. W której tak wyraźnie widać, iż nie było winy obu kochanków w ich rozstaniu i jak bardzo nasz Diego się zmienił. Determinacja Zorro jak zwykle świetnie ukazana. I bardzo inspirujaca. :) Brawo! |
Filigranka chapter 23 . 7/13/2014 Ech, sposób, w jaki prowadzisz fabułę, akcję i sceny akcji jest jak zawsze mistrzowski. A jakie ładne napięcie w poczatkowych scenach, rozmowie z Mendoza i żołnierzami, cisza, szepty, skradanie się, pełna konspiracja. I oczywiście, jak zwykle, Zorro wszystko doskonale obmyślił. Doskonale i bardzo teatralnie - z jednej strony gwarantuje to jego działaniom pewna przejrzystość i daje zaufanie mieszkańców, broni ich także przed ewentualnymi oskarżeniami, odciaga uwagę od Diega, z drugiej - ma w sobie pewna brawurę, niepotrzebne wystawianie się na niebezpieczeństwo, rozmiłowanie w teatrze (dla Diega z oczywistych względów typowe, aż dziw, że tropu nie stanowi)... Ale cóż, wszyscy mamy wady, ta jest dobrze umotywowana charakterem bohatera. De Soto oszalał. Ewidentnie. I ścignał sobie na głowę kłopoty, bo wojska ani Ortiz mu już nie zaufaja (o mieszkańcach nie wspominam, oni od poczatku stanowili problem, nie sadze, by alcade o nich aż tak dbał), kredyt poczatkowy wykorzystał. Każdy donos do władz może zaś być końcem jego kariery. Bład za błędem. Mam nadzieję, że się nam zrehabilituje, bo za chwilę za łatwym do pokonania i znielubienia przeciwnikiem się stanie. Chyba, że właśnie o to chodzi - Zorro nabierze pewności siebie i się potknie? Tylko, z drugiej strony, ostatnie wydarzenia, niemożność uratowania mieszkańców, wszystko to raczej jego pewność siebie osłabiło - i na tym tle również widzę potencjalne problemy. Wyrzuty sumienia, żona i dziecko, ojciec osłabiony strata znajomej, do tego brawura i teatr, od zawsze widoczne, teraz coraz silniejsze - niepokojaca mieszanka. Oby Felipe (i Tornado!) pilnowali tej całej bandy. ;) |
Amiga.dlv chapter 23 . 7/12/2014 Wygląda na to, że władzę w Los Angeles sprawuje niebezpieczny szaleniec – Ignacio de Soto chyba postradał zmysły. Najwyraźniej zaraził się gorączką złota od fałszywego Segovii, w dodatku przechodzi wyjątkowo agresywną jej postać. Zachowuje się jak opętany, wyprowadzając działo przeciw ludziom, którzy żądają jedynie sprawiedliwego ukarania odpowiedzialnych za śmierć wielu osób. Jest gotów pozabijać niewinnych, doprowadzić do masakry, a bronić morderców, byle tylko zasięgnąć informacji potrzebnych do eksploatowania złoża. A jak do tych perspektyw dochodzi jeszcze wizja pozbycia się Zorro, którego alcalde ma w zasięgu strzału, to już mu kompletnie odbija i mierzy do porucznika. Poza tym nawet groźba, że odpowie przed gubernatorem i poniesie konsekwencje nie robi na nim takiego wrażenia jak wiadomość, że złoto zostało bezpowrotnie utracone. Oj, należy go solidnie przywołać do porządku i liczę w tej kwestii na Ortiza. Dla porucznika, inaczej niż dla alcalde, wyrazy uznania. Nic dziwnego, że podejrzewał sierżanta o sprzyjanie rewolucji, to bardzo logiczny wniosek z zaistniałej sytuacji. Ale nie był zdolny, jak serialowy de Soto, kazać strzelać do Zorro, nie dbając o życie żołnierzy (dla nich również szacunek za odwagę i determinację :D), a kiedy dowiedział się, jak wyglądają sprawy, postąpił właściwie, kierując się racją i dobrem ludzi, stając po stronie banity, nie władzy. Brawa także za wzięcie na siebie odpowiedzialności za „plan Mendozy”! Sądzę, że Ortiz zrobił to po to, by ukryć samowolkę sierżanta, a nie, żeby samemu zgarnąć pochwały za zlikwidowanie zagrożenia. A przy okazji się zastanawiam, czy on swoim postępowaniem przypadkiem nie próbuje się zreflektować za tę niechlubną rzecz z przeszłości, która zapewniła mu awans. Co do Zorro, to coś czuję, że dostanie w domu porządny i to podwójny ochrzan, bo nie dość, że podniósł Victorii ciśnienie na placu, to jego żona jeszcze się pewnie dowie, jak chwilę wcześniej wystawił się ludziom Ortiza. Zepsuł co prawda „pukawkę” (i zwalił winę na alcalde – nieładnie XDDD), a i po poruczniku mógł się spodziewać wysłuchania i zrozumienia, niemniej ryzykował dziś sporo i miał równie wiele szczęścia. Ech, Victorii to chyba ulży, kiedy urodzi już dziecko. Wprawdzie teraz powstrzymała się z innego powodu, ale tak czy inaczej ciąża to chyba jedyny okres w jej życiu, kiedy czuje się w obowiązku dbać o własne bezpieczeństwo, świadoma, że nie prawa narażać niewinnego i bezbronnego maleństwa, które nosi pod sercem. Co jeszcze, to dwie bardzo prawdziwe rzeczy. Po pierwsze wyobrażenie Mendozy o kopalni złota. Tak, wizja prostego sierżanta jest dziecinna – piękne, magiczne miejsce, czyste, błyszczące bryłki… I rozczarowanie, kiedy widzi, jak to wygląda w rzeczywistości. Także szczyt jego marzeń, posiadanie gospody jako największe bogactwo. Po drugie dyskusje ludzi, które schodzą na opowieści o duchach. To bardzo w stylu mieszkańców Los Angeles, przypomina, jak niegdyś oskarżyli Amiszów o uprawianie czarów, i fakt, może rozwinąć się w niebezpiecznym kierunku. A na koniec gratulacje za opis wybuchu i jego następstw ;-) |
milaszek chapter 19 . 7/7/2014 Dialog z przyjacielem genialnie poprawadzony. Chociaż długi, wcale się nie dłużył. Jak zwykle świetnie Siean łaczysz intrygę z emocjami postaci. A nawet opisami To bardzo ważna umiejętność w tworzeniu fabuły. Postać Ortiza jest owiana tajemnica, która z przyjemnościa odkryje, tym bardziej iż nie kojarzę jego watku z serialu. Podobało mi się ich małe starcie pogladów. Ciekawe jak to się rozwinie. A sama Mercedes? Wyraźnie przesadziła. Kompletnie straciła w moich oczach. Jej poglady sa niedorzeczne i śmieszne, a sposób ich wyrażania pozostawia również wiele do życzenia. Jestem pełen podziwu Diego, Victorii i Alejandro jak się z nia obeszli. Z jeden strony nie zniżili się do jej poziomu ale z drugiej, wyraźnie zaznaczyli swoje stanowisko, wykorzystujac swoja przewagę i...prawdę. Jak zwykle ich postawa jest inspirujaca i dla nas na co dzień. :) Korzyścia chwilowego braku czasu na przyjemności może być później nadrabianie tak przyjemnych zaległości. Oby jak najwięcej. :) Gratuluje świetnych rozdziałów. :) |
milaszek chapter 18 . 7/7/2014 I tak honor Zafiry został uratowany dzięki brawurowej akcji Zorro. Znów bardziej wykazał się sprytem niż siła, chociaż i ona była potrzebna. A Diego? On bardzo dyplomatycznie i rozsadnie zachowywał się w czasie rozmowy z Correna. Chciał się dowiedzieć jak najwięcej ale przede wszystkim pojawił się by pomóc Correnie. Podoba mi sie, iż "nasz" Diego nie jest taki bezczynny. Jego przykrywka nie jest tak przerysowana i oczywista. Szczerze mówiac ja nie dostrzegam tutaj "przejściowych" rozdziałów. Każdy uważam za wciagajacy i każdy wiele wnosi. A i akcji nie brakuje, więc... Świetny rozdział i dialogi. Brawo! |
milaszek chapter 17 . 7/7/2014 Jak miło wrócić do komentowania wspaniałej opowieści o Zorro. :) Chociaż historia zbliża się do końca to podobno jest dla nas przygotowanych wiele kolejnych i to jest świetne. :) W rozdziale 17 bardzo mi się podobało ukazanie jaka determinacja wykazuje się Felipe w wypełnianiu swojej misji. Jak bardzo jest jej oddany. To nie jest dla niego zabawa w celu przeżycia przygody, wszystko jej poświęca. Jak pisałem, bardzo go lubię, więc cieszy mnie czas mu poświęcony. I cóż, odegrał ważna role w ratowaniu Zafiry. |
Amiga.dlv chapter 22 . 7/6/2014 Pozostaję pod wielkim wrażeniem i jestem pełna podziwu tak dla Twojej wiedzy, jak i umiejętności wykorzystania jej w fabule. Ciekawe informacje, podane tak przystępnie, za pośrednictwem bohatera, który widzi i doświadcza na sobie działania trucizn, używanych przy eksploatacji złota… Fantastyczne rozbudowanie i połączenie dwóch serialowych wątków! Poza tym jest kanonicznie – opowiadanie uczy, tak jak i serial, a ta nauka to czysta przyjemność :D I do czego może doprowadzić chciwość? Chciwość i bezmyślność, choć oskarżenie fałszywego Gregorio o nieumyślne spowodowanie śmierci nie byłoby adekwatne do tragedii, do jakiej doprowadził. Trzeba mu jednak przyznać, że jest dobrym aktorem, w każdym aspekcie opanował podszywanie się pod syna don Roberto. Cóż, nie ma się co dziwić, bo gra naprawdę była warta świeczki. Ale musiał wpaść – gdyby nawet nie było burzy i nie doszło do zatrucia wody, to na jego zgubę zadziałałoby sprowadzenie Sancheza. Zorro zapewne odwiedziłby hacjendę Segovii, poszukując zabójcy señory Mercedes, i odkryłby kopalnię. A jeśli o chciwości, to tak, de Soto nie oparłby się pokusie. Scenariusz wydarzeń, jaki przewidują don Alejandro i Diego, jest nie tyle prawdopodobny, co pewny. Jeszcze by się naszemu alcalde zaczęło podobać w Los Angeles i zechciałby tu zostać, zapominając o Madrycie… A skoro o alcalde, to pojawiła się nadzieja, że jednak nie udowodni mieszkańcom pueblo swoich racji co do tego, kim naprawdę byli aktorzy, ani nie dowie się, że miał pod nosem samego Joaquina Correnę. Byłoby dobrze, bo wtedy przynajmniej zmarli zostaliby godnie pochowani. Walczyli w słusznej sprawie i zasługują na szacunek. I jeszcze Ortiz – całe szczęście, że to on, a nie de Soto przyjechał na ziemie Segovii, bo znając życie, Ignacio, zamiast pozwolić Zorro wskazać dowody czy skoncentrować się na sprawie kopalni, kazałby łapać banitę. Dobrze, że don Alejandro udało się sprowadzić właściwych żołnierzy, z Mendozą na czele, żeby nie reagowali zbyt gwałtownie na czarną pelerynę ;-) Sam Ortiz też zachował się jak należy, tzn. nie przeszkadzał :P |
Filigranka chapter 22 . 7/5/2014 I właśnie znowu - Diego się nie oszczędza, chociaż powinien. A bliscy już nawet nie protestuja... Cóż, zagadki porozwiazywane, ale problemy, które rozwiazanie przynosi Los Angeles sa znacznie poważniejsze. Złoto budzi w ludziach najgorsze instynkty w końcu. Nawet w królach, co dopiero w zwykłych chciwych alcade. W przypadku odkrycia złota zdrowie czy wygoda mieszkańców zejda na plan bardzo, bardzo daleki... Sprytna ta sztuczka z walka i obnażeniem praworęczności przeciwnika była. Dowiemy się prawdziwego losu Gregoria Segovii? Pierwsze zdanie, to o jaśniejacym niebie i świtaniu - nie redundantne aby trochę? W końcu skoro niebo już jaśnieje, to w tym miejscu kuli ziemskiej raczej jasne, że świata, zórz polarnych tam nie ma. ;)) |